Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
118 postów 508 komentarzy

uwagi emerytki

elig - jestem na emeryturze i lubię to

AIDS - dlaczego zaraza omija nasz kraj?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

  Nie żeby mnie to jakoś martwiło.  Najlepszy byłby całkowity brak epidemii.  Sprawa jest jednak zastanawiająca.  Zaczęłam o niej myśleć dzisiaj po przeczytaniu w serwisie PAP informacji o posiedzeniu rządu.  //www.salon24.pl/news/101880,obradowala-rada-ministrow-komunikat  . Mówiono tam między innymi o nowym planie walki z AIDS, mającym zastąpić ten z 2005 roku.  Przy okazji podano kilka danych na temat tej choroby w Polsce.  Według nich od początku epidemii do końca 2009 /czyli przez ok.25 lat/ zaraziło się tym świństwem 12757 osób, zachorowało 2516, a zmarło 1010.  Jak na tyle lat i 38-milionowy kraj to nie jest bardzo wiele.  Autorzy komunikatu stwierdzili jednak, że 70% zakażonych wirusem może o tym nie wiedzieć.  To dawałoby liczbę około 42-43 tys. zarażonych.

  Nie wszyscy są tak optymistycznie nastawieni jak nasz rząd. Na światowej konferencji d.s. AIDS, jaka odbyła się we wrześniu 2009 liczbę nosicieli wirusa HIV w Polsce szacowano na ok. 0,3% populacji, czyli około 114 tys.  Ta liczba może się już wydać nieco niepokojąca.  Porównajmy ją jednak z tym, co dzieje się na Ukrainie.  Według danych z tej samej konferencji, liczbę zarażonych szacuje się tam na 1,6% ogółu ludności, czyli ok 590 tys.  Z całą pewnością jest ich więcej niż 400 tys.  To kilkakrotnie więcej niż w Polsce.  Ciekawe, czemu tak się dzieje?  Oba kraje są zbliżonej wielkości /Ukraina ma 45 mln mieszkańców/, oba są postkomunistyczne.  Mają długą wspólną granicę z ożywionym ruchem w obie strony.  Na polskich drogach grasują tłumy "tirówek", z których wiele pochodzi właśnie z Ukrainy.  I w Polsce i na Ukrainie służba zdrowia jest do d....  A jednak w Polsce zaraza specjalnie się nie szerzy.  Co roku notuje się ok 600 nowych przypadków i liczba ta jest stabilna już od wielu lat.

  O tym, że nasza sytuacja nie jest groźna świadczy też klimat społeczny wokół tej choroby.  Pamietam awantury z lat 90-tych wywoływane przez niefortunną działalność Marka Kotańskiego.  Kiedy po cichu go odsunięto, a zarażonymi i chorymi zajęli się lekarze i Kościół /wyróżnił sie tu ks. Arkadiusz Nowak/, sytuacja się uspokoiła, a teraz rzadko słyszy sie o AIDS, chyba, że wybuchnie jakiś izolowany skandal, jak w przypadku Simona Mola.  Wyraźnie ręka boska czuwa nad nami /przynajmniej w tej sprawie/.

 

  Polecam moją poprzednią notkę "Czyżby sondazownie też zwijały parasol?" //blogmedia24.pl/node/44754  oraz "Popieram Walentynki !!!" //blogmedia24.pl/node/44694 .

KOMENTARZE

  • jest dziwna cisza
    na temat HIV/AIDS w Polsce, jakby komuś temat nie pasował. niestety jestem pewien złych obaw.
  • @Pirx
    Ja podałam dane z miedzynarodowej konferencji i one też nie wygladają najgorzej /przynajmniej w porównaniu z Ukrainą/.
  • @elig
    z którego roku pochodzą dane z Polski ?

    poza tym pamiętam jak pocieszano nas w okresie PRL: "u Ruskich jest gorzej".
  • @Autor
    Możliwe, że tzw. świadomość społeczna jest u nas lepsza? Dzieciaki może częściej stosują prezerwatywy, które jednak trochę minimalizują zagrożenie zarażeniem? Może być też, że na Ukrainie jest więcej narkomanów. No i jesteśmy trochę bogatsi w związku z czym jemy trochę lepiej, co podnosi nam odporność m.in. na wirusa HIV.
  • Myślę, że odpowiedź jest tu
    http://kopris49-mariaspesnostra.blogspot.com/search/label/Co%20si%C4%99%20wydarzy%C5%82o%20w%20Fiorano.%20Vittorio%20Messori

    Fragment;
    "Patrząc na te wydarzenia, natychmiast rodzi się w nas jedno pyta: Czy sprawiedliwość Boga polegać ma na tym, że jedne miejsca otacza opieką, a innym pozwala pójść na zatracenie? W obliczu zarazy, zarówno w XVII, jak i XIX wieku mieszkańcy wielu miast i wsi zwracali się do swe świętych patronów i do „swoich" Matek Bożych, błagając o pomoc. Jednakże ich zawierzenie w żaden sposób nie zapobiegło katastrofie, ani nie zmniejszyło jej rozmiarów. Wręcz przeciwnie, jak opisuje w swym słynnym dziele Manzoni, w przypadku zarazy z 1630 roku, to właśnie wielkie procesje i gromadzące tłumy liturgie przyczyniły się do rozprzestrzenia choroby. A więc dlaczego we wszystkich innych miejscach prośby nie zostały wysłuchane, a w małym, nic nie znaczącym Fiorano, prośby ludu dotarły do Boga?"
  • @Pirx
    Te rządowe z końca 2009, a te z konferencji z września 2009.
  • @Permakulturnik
    Tak, stopień zamożności jest ważny.
  • @circ
    Tak, to podobna sytuacja.
  • HIV
    parę lat temu była próba nowych testów HIV na tirówkach. przyszły z USA, takie do polizania.

    w rezultacie wyszło, że co trzecia miała HIV.
  • Potrzebna skuteczna policja - obyczajówka
    Zamykać dziwki, badać, sutenerów i odsyłać do krajów rodzimych. Poza tym zarażanie świadome (a jak się ktoś źle prowadzi to jest świadome) powinno być karane jak zabójstwo, bo przecież to jest wyrok, umiera się długo nieraz, ale umiera. Leczenie polega na przedłużeniu życia o paręnaście lat najwyżej.

    Cisza trwa bo chcą żeby problem był nie do opanowania jak w Afryce, na Ukrainie. Polin ma zwolnić teren dla nowych osadników. Projekt nwo, depopulacja wszelkimi metodami.

    Poza tym są jeszcze inne pandemie, nie tylko HIV.
  • @Pirx
    Właśnie, czegoś takiego należało się spodziewać, a mimo to AIDS się nie szerzy. To mnie dziwi.
  • @Marek Kajdas
    Tym rozważaniom przeczy jednak to, że w Polsce epidemia ma niewielkie rozmiary. O ile jeszcze liczbą zarażonych można manipulować, to licznych zgonów nie sposób byłoby ukryć. To jasne, że sutenerów i dziwki trzeba kontrolować.
  • to nie jest dziwne
    Największe żniwa ta choroba zbiera w Moskwie, która jest jednym wielkim burdelem. W Polsce mieszkańcy wielkich ciągle stanowią mniejszość, która na dodatek niedawno opuściła swe 'zacofane' regiony.
  • @Jerzy Wawro
    To moze być dobry trop. Chodzi o to, ze zachowaliśmy tradycyjna strukture spoleczną, która chroni przed ekscesami, także seksualnymi.
  • @elig
    Tak.
    To jest bardzo ciekawe zjawisko.
    Odnoszę wrażenie, że mimo wszystko z polską młodzieżą jest o wiele lepiej niż można by się spodziewać. Te "ekscesy" nadal są traktowane jako coś kulturowo obcego, a seks dla większości osób jest związany z miłością. I to pomimo łatwego dostępu do pornografii w internecie.
  • @elig
    właśnie tego nie wiem. w cuda nie wierzę. nie wiem też jak jest prowadzona statystyka.

    tym bardziej, że to co wyprawia się w polskim sektorze "escort service" z "bezpiecznym seksem" niewiele ma wspólnego.
  • Trochę widziałam, jak się "robi" dane dla Urzędu Statystyczengo (hihihi).
    Trochę też widziałam młodzież - debilstwo, opilstwo, chamstwo, ruja i poróbstwo, ale jednak... jakoś nie na masową skalę i nie jako zasadniczy sens i cel istnienia. Może po prostu się nie puszczają, tak, jakby tego chciała propaganda i NWO? Może ludzie nie powsechnie, nie z każdym i nie do każdego łózka lecą? Może ci co lecą, stosują te prezerwatywy (jednak one zmniejszają ryzyko, choć go nie eliminują)?
    Po prostu zdrowy rozsądek i nieco konserwatyzmu a to zawsze na zdrowie wychodzi:).
    W kazdym razie dobrze, że wywołałeś ten temat. Marzy mi się, że wypowie się w temacie ktoś z branży.
  • @elig
    Proszę się zapoznać z pracą Tomasza Gabisia "Raport o Aids", dostępna pod linkiem http://www.tomaszgabis.pl/?p=27
    Następnie można zweryfikować informacje podane przez Gabisia na stronie PZH samodzielnie zliczając podane tam dane na stronie http://www.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/hiv_aids/index.htm
    Jak sobie zliczylem dane, bo nie podaja takich zestawień, to wyszlo ze rzeczywiscie ok 80% z hiv/aids to meżczyzni. Wnioski same się nasuwają.
    HIV=Aids= ściema
    Tu jeszcze pare linków

    http://www.bibula.com/?p=7299

    http://www.gwiazdy.com.pl/29_04/4.html

    http://gps65.salon24.pl/22179,rewizjonisci-aids

    http://duesberg.com/index.html

    Pozdrawiam
  • @ Autor
    Skoro już gadamy o świństwach to kilka uzupełnień. Po pierwsze, statystyki AIDS są bardzo mylace. Najbardziej są fałszowane oczywiscie w Afryce, gdzie dawno już zauważono, że za AIDS idą pieniadze i od tego czasu zaczęto chorowac i umierac masowo. To znaczy: ten kto wcześniej umierał na grużlicę czy inną malarię zmienił się w umierającego na AIDS, po "stwierdzeniu" u niego wirusa HIV. Trzeba dodac, że to faktycznie jedyna różnica, oficjalnie tego kto umiera na gruźlicę i ma HIV uznaje się za umiera na AIDS, zaś jesli nie ma HIV- umiera na gruźlicę. Gdyby statystyki "afrykańskie" były prawdziwe, to ten kontynent dawno powinien byc wyludniony, tymczasem przyrost naturalny jest tam wcale- wcale! Dlatego naukowcy mówią o "afrykańskiej odmianie AIDS" (by uniknąc śliskich rozpatrywań odmiennego przechodzenia tej choroby przez białych i czarnych)

    Najbardziej pikantny w tym jest zaś fakt, że istnieje bardzo liczna grupa "nosicieli" HIV, którzy mają wirusa i uparcie nie chorują na AIDS! I tak juz od dziesiecioleci (no chyba że się ich wykończy chemoterapią AZT). To wszystko powoduje, że wciąż istnieje teoria o braku zwiazku wirusa HIV z chorobą AIDS, tłumaczaca m.in. brak sukcesów w leczeniu tej choroby- naukowcy są w "ślepej uliczce".

    Drugie sprostowanie to "fenomen prostytutek", znany już od lat 80-tych. One rzeczywiscie bardzo rzadko chorują na AIDS! Może to świadczyc o tym, że choroba ta... nie jest przenoszona drogą płciową a jedynie drogą infekcji krwi! Uścislając: infekcja taka następuje także (w sladowym stopniu ale jednak!) podczas stosunków analnych (za przeproszeniem) i to tłumaczy wysoką zachorowalnośc u homoseksualistw i niewielką (ale jednak) u hetero. Ci nieliczni, którzy twierdzą że że zarazili się w drodze "zwykłego stosunku", po prostu okrywają swoje zachowania seksualne (ech, ta pruderia!)

    Generalnie mam wrażenie, że cały ten problem jest nieco dęty, prawdopodobnie chcą się z czegoś wycofac przez długotrwałe przemilczenie tematu. Pisałem o tym kiedyś na salonie 24, cytując świetne opracowanie w "stańczyku": Raport o AIDS.

    Pozdrawiam
  • @elig
    I jeszcze jedno
    Link http://www.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/hiv_aids/Ryc_2d.jpg
    przedstawia podział zachorowalności wg grup ryzyka.
    Proszę przyporządkować kolorki do wykresu.
    Prawda, że trudne
  • @Jerzy Wawro
    Akurat ta pornografia nie jest groźna. Trudno jest zarazić się czymś przez Internet.
  • @bez kropki i Pirx
    Statystyki i oszacowania to osobny problem. W notce podałam przykład rozbieżnych danych
  • @wronski111
    Bardzo dziękuję za liczne linki.
  • @Kot z Cheshire
    Problem nie jest dęty, ta choroba istnieje naprawdę. To, że liczni nosiciele nie chorują, niczego nie dowodzi. Wszyscy jesteśmy nosicielami niezliczonych chorobotwórczych wirusów i bakterii. Dopóki nasz organizm jest silny, to trzyma je w ryzach. Gdy jednak coś go osłabi, ruszają one do ataku i wtedy chorujemy. Z wirusem HIV może być tak samo.
  • @elig
    czy te słowa są pisane już po przeczytaniu Raportu o Aids i zapoznaniu się z manipulacjami na stronie PZH?
  • @wronski111
    Jeszcze przed /nie mogę się rozdwoić/. Linki są przydatne nie tyle mnie, ile Czytelnikom mojego bloga.
  • @elig
    Oczywiście, że może tak byc! Ale ja miałem na myśli raczej to, że ta choroba może nie byc wywoływana przez tego wirusa. Sam słyszłem (parę już lat temu) jak kompetentna pani doktor, szefująca w Polsce walce z AIDS (nie pamiętam nazwy instytucji) powiedziała: "przyznaję, że do dziś nie wiemy w jaki sposób wirus HIV wywołuje chorobę AIDS". Pojawia się więc pytanie: " to skąd wobec tego wiecie że wywołuje, a nie tylko towarzyszy?" Gdyby faktycznie tak było, to ci wszyscy których przez 30 lat wykończyli przy okazji "antywirusowej terapii" mogli by miec pretensje (z zaswiatów), a ich bliscy wystapic o odszkodowania. Pytanie, co by było gdyby się zorientowali (ci wszyscy którzy od 30 lat prowadzą badania za grube miliardy dolarów) że to była pomyłka? Sadzę że by próbowali sprawę zataic i cały problem przemilczec na smierc, aż przestanie kogokolwiek interesowac. Coś mi się wydaje (jestem nieporawnym wyznawcą teorii spiskowych ;), że od paru lat to własnie obserujemy, przyzna przecież Pani że temat ten był kiedyś histerycznie wręcz nagłśniany, a od paru lat- cisza...

    Ukłony
  • @Kot z Cheshire
    Z tą ciszą to prawda. Nie wiem jednak, co jest jej przeczyną. W krajach zamożnych ta choroba nie okazała sie tak groźna, jak się początkowo obawiano. Początkowo, gdy nie stosowano żadnych leków, chorzy umierali jednak szybciej. Możliwe jest też, iż epidemia cofa się samoistnie. Podobno nawet w Afryce ilośc zachorowań się zmniejsza. Zwykle w czasie trwania epidemii zjadliwość zarazków stopniowo się zmniejsza, bo nie opłaca się samym mikrobom - gdy umiera chory, wraz z nim giną wszystkie jego wirusy i bakterie.
  • @elig
    Nie wiem jednak, co jest jej przeczyną
    ---------------------------------------
    A wystarczy przeczytać Gabisia
  • @elig
    Może nie czytałaś linka, ale tam na podstawie wielu naukowych badań dowiedziono, że Fiorenzo było chronione przed kolejnymi epidemiami, bo był tam cudowny obraz. Miejsca, gdzie są sanktuaria omijają nieszczęścia.
  • @elig - Ja pisałam o innym aspekcie - mianowicie o tym,
    jak się tworzy dane dla Urzędu Statystycznego...
  • @elig
    Witam

    Ciekawie temat AIDS przedstawiony jest na stronie WWW, do której linki umieszczam poniżej.

    "Kiedy Brent Leung zaczął prezentować swój nowy przełomowy film dokumentalny o AIDS, „House of Numbers” (Domek z liczb), nie mógł pojąć tej fali oszczerczych ataków, z jakimi się spotkał. Propagatorzy powszechnie przyjętych teorii o AIDS (z wszystkimi ich szczepionkami i środkami farmaceutycznymi) wpadli w szał i rzucili się na Leunga, nazywając go „AIDS denialist”, w sposób oczywisty nawiązując do podobnie brzmiącego zwrotu „Holocaust denialist” (kłamca oświęcimski).

    W szczególności, Leung został zaatakowany za swój wywiad z doktorem Montagnierem, laureatem nagrody Nobla za udział w odkryciu wirusa wywołującego AIDS. Montagnier podczas wywiadu wytłumaczył Leungowi, że AIDS może zostać pokonane (wyleczone) przy pomocy zdrowego odżywiania i że zachęcanie do stosowania w tym przypadku szczepionek jest przesadnie rozdmuchane.

    dr Montagnier mówi bez ogródek. Przedstawia swój punkt widzenia w sposób jasny, powtarzając go parę razy na różny sposób. Jego uwagi są w skrócie następujące:

    * Można mieć kontakt z HIV i nie zarazić się.
    * Silny system immunologiczny może ochronić przed AIDS
    * Przy pomocy dobrego odżywiania można pokonać AIDS
    * Znaczenie szczepionek przeciw AIDS jest wyolbrzymione
    * Można sobie radzić z AIDS przy pomocy tanich i wysoce skutecznych alternatyw dla szczepionek
    * Czego naprawdę potrzebują Afrykańczycy, to lepsza żywność chroniąca ich przed AIDS
    * Fakty na temat odżywiania i AIDS są lekceważone (przez medyczne elity)

    Film Brenta Leunga „House of Numbers” jest zarazem odważny i istotny dla współczesnej ochrony zdrowia. Jest to pierwszy film, poprzez który ogłasza się, że cesarz AIDS jest nagi. W istocie film ten, prezentując zdumiewające dowody, na wiele sposobów obnaża szczepionkowy przekręt Big Pharmy. Nic więc dziwnego, że Leung jest tak zajadle atakowany. Istnienie setek tysięcy miejsc pracy w tym przemyśle ochrony choroby jest uzależnione od rosnącej liczby osób ze zdiagnozowanym AIDS, leczonych lekami sprzedawanymi po cenach monopolowych!"

    http://pracownia4.wordpress.com/2010/01/21/nieokrojony-material-z-filmu-%E2%80%9Ehouse-of-numbers%E2%80%9D-obnaza-prawde-o-aids/

    http://pracownia4.wordpress.com/2010/01/18/prawda-o-aids-i-hiv-w-filmie-%E2%80%9Ehouse-of-numbers%E2%80%9D/
  • @parteus
    Dokonuję próby, czy adresy internetowe mogą się wyświetlać w postaci linku tak, żeby nie trzeba było ich kopiować i wklejać do paska adresu :)

    Link 1

    Link 2
  • @parteus
    http://www.youtube.com/watch?v=uS3HNlnrFbk&feature=related
  • @parteus
    Znaczniki HTML nie działają na portalu :(

    Jeszcze raz próba:

    Nowy Ekran
  • @elig
    Odnoszę wrażenie, że nie tylko autorka tego artykułu ale także większość komentujących (no może poza Wronskim111 i Parteusem) poruszają się w temacie Aids jak ślepcy. Niestety propaganda medyczna przez 30 lat poczyniła ogromne pustki w ludzkich mózgach i wcale nie widać, że kiedyś będzie z tym lepiej. Podam tylko dwa linki dla chcących dowiedzieć się, jak są robieni w wała:
    http://www.youtube.com/watch?v=lwYHUTkaUsw&feature=player_embedded
    http://www.bewusst.tv/gesundheit/bedeutet-hiv-etwas
  • @Aldebaraniusz
    Jest Pan komentatorem nr 1000 na moich blogach. Bardzo się z tego cieszę. Wszystkiego najlepszego !!!
  • @elig
    A ja rozpocząłem komentowanie na tym portalu właśnie na Pani blogu :)

    O ile nie komentowałem wpisów Autorki tego bloga na salon24, to jestem prawdopodobnie 999 komentatorem... Ciarki mi przechodzą po plecach, gdy stojąc na głowie popatrzę na tę liczbę ;)

    Pozdrawiam Autorkę bloga i życzę kolejnego tysiączka nowych i tylko miłych komentatorów!
  • Elig
    A może po prostu nie jest u nas takk źle w dziedzinie bezpiecznych zachowań seksualnych, jak się niektórym by wydawało.

    Pozdrawiam
  • @parteus
    jeśli ktoś próbuje wstawić znacznik HTML do notatki - to nic z tego.
    no i zdziwił bym się gdyby zadziałało. przecież to była by brama dla hacker'ów.
  • @Milton Ha
    raczej jest źle ze statystyką.
  • @wronski111
    Przejrzałam raport Gabisia. Zebrał on w jednym miejscu większość zastrzeżeń które można mieć w stosunku do obowiazującej teorii. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy wirus HIV jest przyczyną choroby, czy markerem sygnalizującym jej zwiekszone prawdopodobieństwo. Jedno jest jednak pewne. Wysiłki służby zdrowia, podejmowane w zgodzie z aktualną teorią doprowadziły do tego, że ani w Europie Zachodniej, ani w USA AIDS nie jest już poważnym problemem. Poprzedni prezydent RPA Mbeki był gorącym zwolennikiem alternatywnego podejścia i doprowadził do tego, ze RPA jest jednym z krajów o najwiekszej liczbie zachorowań i zgonów na AIDS. Nawet jeśli teoria okaże się w końcu fałszywa, to wnioski jakie z niej wyciągnieto były słuszne.
  • @parteus
    To co mówi Montagnier jest na pewno słuszne. Coś podobnego pisałam tez w odpowiedziach Kotu z Cheshire.
  • @Milton Ha
    Rozumiem. Więcej się opowiada pikantnych historyjek o orgiach, niż faktycznie ich się zdarza. Od samego gadania nikt jeszcze nic nie złapał
  • @parteus
    To prawda. Jest Pan 999-ty.
  • @elig
    Ja też nie jestem w stanie zweryfikować która teoria jest właściwa. To co zobaczyłem na stronie PZH uważam za manipulowanie danymi. 80% z hiv to mężczyźni to jak się to ma do przenoszenia drogą płciową. A jeszcze medialna propaganda o większym ryzyku u kobiet. Wiem, że to trudne uznać, że PZH manipuluje ale jakie jest inne wytłumaczenie na tak nieczytelny wykres. Przekonałem się o tym dyskutując przy jakiejś okazji na portalu racjonalista właśnie o aids/hiv, podałem w linku adres PZH z prośbą o samodzielne procentowe wyliczenie zachorowalności mężczyźni/ kobiety. I co dostałem w odpowiedzi Przeciez 48% to mężczyźni bzdury pan pisze " A tak właśnie sugeruje kolisty wykres jak się na niego tylko łypnie okiem bez zastanowienia.
    Kupy to się nie trzyma i należy się temu przyglądać.
    Tak samo jak z lądowaniem na księżycu - 700 pudeł zginęło - koń by się uśmiał
    Pozdrawiam i życze mniej wiary w tzw uznane autorytety
  • @elig
    Dziękuję za jubileuszowy „tysięczny numerek”. Nie wiem, czy to powód do dumy dla mnie i Pani. Moim skromnym zdaniem ilość komentarzy o niczym nie świadczy. Najważniejsza w tym jest pogawędka z ciekawymi ludźmi, nawet jeśli to tylko jedna, dwie lub trzy osoby. Odpowiadając Wronskiemu111 napisała Pani, że „wysiłki służby zdrowia … doprowadziły do tego, że ani w Europie Zachodniej, ani w USA AIDS nie jest już poważnym problemem”. Przykro mi to stwierdzić, ale to jest nieprawda. „Wysiłki służby zdrowia” polegające na bezkrytycznym przyjęciu do praktyki lekarskiej NIESPECYFICZNYCH (czytaj: takich, co je można o kant tyłka potłuc!) testów retrowirusowych oraz metod leczenia preparatami w rodzaju AZT doprowadziły do b.dużej śmiertelności u pacjentów naznaczonych piętnem „choroby” AIDS. AZT to chemoterapia w najczystszej postaci. Śmiertelnie wystraszonym pacjentom (prawie co drugi z nich popełniał samobójstwo, więc z nimi problemu już nie było) w latach 80-tych i 90-tych ordynowano to niezwykle toksyczne świństwo po ok. 400 mg co kilka godzin w dzień i w nocy. Dlatego umierali jak muchy. Obecni „pacjenci” dostają tego świństwa zaledwie 500-600 mg dziennie. A więc po upływie pewnego czasu truciznę pełniącą rolę lekarstwa rozcieńczono ponad dziesięciokrotnie. Właśnie z tego powodu trzeba było szybko znaleźć jakieś gładkie wytłumaczenie, dlaczego ci nieszczęśnicy teraz już tak szybko nie umierają. Wytłumaczenie znaleziono: wirus HIV żyje w organizmie przez dziesiątki lat, to leniwiec („slow virus”) i straszny śpioch, potrafi także mutować i trudno go znaleźć, bo to także urodzony konspirator i partyzant. Więc jaka to zasługa medyków? Że wymordowali iluś tam Bogu ducha winnych ludzi? I dalej to robią, ale w wolniejszym tempie?

    Dlaczego jest tak mało osób, które potrafiłyby ludziom powiedzieć prostym tekstem:
    - POD ŻADNYM POZOREM nie rób sobie testu na HIV, bo możesz mieć kłopoty (masz gruźlicę, jesteś w ciąży, masz grypę, zapalenie węzłów chłonnych, piłeś kilka dni po rząd gorzałkę itp. – wynik pozytywny!). Mając wynik pozytywny wpadasz w łapska medyków i sędziów, którzy mogą ci w każdej chwili odebrać twoje dzieci (patrz np. Barbara Seebald z Austrii – anno domini 2010).
    - podczas seksu UŻYWAJ ZABEZPIECZEŃ, bo twój przygodny partner/partnerka w każdej chwili może cię oskarżyć, że ją/go zaraziłeś. I nie ma żadnego znaczenia, że ty wiesz i inni mądrzy ludzie wiedzą, że wirus HIV podobnie jak inne WIRUSY W OGÓLE NIE ISTNIEJĄ! Nieistotne też jest, że prezerwatywa mogła być stara i dziurawa. Ważny jest tylko obowiązujący przepis prawa, które ty w ten sposób złamałeś! Dlatego masz teraz problem.

    Przeczytała Pani wywiad z prof. Montagnierem i stwierdza Pani, że to, co po tylu latach mówi noblista Luc Montagnier jest na pewno słuszne. Czy aby na pewno? Przecież prof. Montagnier to taki sam przestępca i oszust naukowy jak prof. Robert Gallo, który jako pierwszy ogłosił całemu światu krucjatę przeciwko wydumanemu wirusowi HIV (jego wcześniejsza nazwa to HPV). Teraz widocznie naszły go wyrzuty sumienia i uchyla nieco rąbka tajemnicy, ale wbrew pozorom nadal mąci ludziom w głowach i bezczelnie kłamie! Proszę zajrzeć np. do listu (po niemiecku) dr Clausa Koehnleina skierowanego do komitetu Noblowskiego w Sztokholmie, a dowie się Pani, kim ten Montagnier jest i na czym polega jego gra (http://www.torstenengelbrecht.com/de/download/Kommentar_Nobelpreis_Montagnier_zur_Hausen_031108.pdf). Luc Montagnier obraca się w doborowym towarzystwie. Przy tej okazji może dowie się Pani, jakimi przestępcami i zbrodniarzami byli/są powszechnie znani nobliści: Robert Koch, Ludwig Pasteur, Carleton Gajdusek, Stanley Prusiner, Harald zur Hausen.

    Proszę nie brać tego, co napisałem, do siebie jako zarzutu czy krytyki, tylko zwyczajnie rozejrzeć się po wielu źródłach, pomyśleć i poskładać te puzzle w jedną logiczną całość. Natura jest wspaniała i niedościgniona w swej prostocie - ona nie zna wirusów, genów, kwantów. Te rzeczy rodzą się tylko w chorych i rozgorączkowanych głowach ludzi, którzy nie potrafią docenić tej prostoty.
  • @Aldebaraniusz
    Wirusy istnieją. Co więcej bez nich nie byłoby nas, bo ewolucja dotarłaby co najwyżej do poziomu ameby. One potrafią przenosić fragmenty DNA miedzy gatunkami, co znacznie przyspiesza tempo ewoluowania.
  • @elig
    Kreacjonistów też warto poczytać z tzw pierwszej ręki
  • @elig
    Trochę byłem nieprecyzyjny w słowach. Jednak prawie ze 100%-ową pewnością śmiem twierdzić, że przyroda nie zna wirusów chorobotwórczych. Żywe cząstki mniejsze od bakterii, które można by nazwać bezczelnie wirusami (wirus znaczy ni mniej ni więcej co trucizna, toksyna - patrz L.Pasteur) oczywiście istnieją. Przenoszą energię, "geny", czy cokolwiek to jest, między obumierającymi a zdrowymi komórkami. Takie właśnie struktury wyizolował, opisał biochemicznie i sfotografował np. niemiecki mikrobiolog, późniejszy dysydent wirusologii i genetyki, dr Stefan Lanka. Ten dżentelmen zadał sobie nawet trud, by z górą dziesięć lat temu wystosować setki podań-pism do niemieckich władz, izb lekarskich, starostw, instytutów itp. z prośbą o przedstawienie jakiejkolwiek źródłowej pracy naukowej na świecie (sic), która w rzetelny, naukowy, sprawdzalny sposób dokumentuje istnienie jakiegokolwiek "wirusa" chorobotwórczego. Niestety nie dostał jednoznacznej odpowiedzi ze wskazaniem takiego źródła od żadnego z tych urzędów (przez 10 lat!) poza stwierdzeniem minister zdrowia RFN, że wirusy stanowią konsensus (=kompromis, dogmat) świata międzynarodowej nauki. Swego czasu b.dokładnie przestudiowałem dziesiątki, jeśli nie setki, jego pism i wymijających urzędniczych odpowiedzi, przecierając oczy ze zdumienia, że na tak proste pytanie nie ma odpowiedzi. Od tej chwili solidaryzuję się z poglądami i buntem tego rozumnego i niepokornego osobnika.
    Natomiast jeśli chodzi o "tempo ewoluowania", to proszę o tym zapomnieć, ponieważ teoria ewolucji Darwina, pobożnego błazna, została już dawno obalona i powinna powędrować do lamusa historii, podobnie jak wypociny wielu innych "luminarzy" nauk zwanych dumnie przyrodniczymi. To wielkie szczęście, że oprócz dr Lanka o prawdę w nauce i medycynie walczą osobniki ludzkie tak wielkiego formatu jak np. (nieżyjąca już) Anita Petek-Dimmer (http://video.google.com/videoplay?docid=2472456726520598454), dr. Johann Loibner (http://www.youtube.com/watch?v=_voQ8YmPEOU), nasza prof. dr Maria Dorota Majewska ... To jest narazie taka mała rewolucja w zaimpregnowanych umysłach, która się toczy i nie ma już od niej odwrotu.
  • @Aldebaraniusz
    Czy istnieje jakieś stwierdzenie współczesnej nauki w które Pan wierzy? Jeśli nie, to dalsza dyskusja nie ma sensu z powodu braku punktów stycznych miedzy nami. Taki wszechogarniający sceptycyzm jest bardzo wygodny. Nie trzeba się niczego uczyć i nie ma się nad czym zastanawiać.
  • @elig
    Zwolennikami hipotezy intoksykacyjnej (czyli tytułowymi rewizjonistami AIDS) są:
    dr Peter Duesberg - profesor biologii molekularnej na Uniwersytecie Berkeley, dr Gordon Stewart - emerytowany profesor epidemiologii z uniwersytetu w Glasgow, dr Harvey Bialy - redaktor pisma „Bio/Technology", dr Robert Giraldo - specjalista od chorób wewnętrznych, tropikalnych i infekcyjnych, dr Heinz Ludwig Sanger - emerytowany profesor biologii molekularnej i wirusologii, były dyrektor wydziału badań wirusologicznych w Instytucie Maxa Plancka, dr Walter Gilbert - profesor biologii molekularnej, laureat nagrody Nobla w dziedzinie chemii w 1980 roku, dr Andrew Herxheimer - emerytowany profesor farmakologii w Cochrane Center w Oxfordzie, dr David Rasnick - biochemik z Uniwersytetu Berkeley, dr Serge Lang - profesor matematyki Uniwersytetu Yale, dr Charles Thomas - biolog molekularny pracujący wcześniej na Harvardzie, dr Richard Strohman - emerytowany profesor biologii komórkowej Uniwersytetu Berkeley, dr Alfred Hassig - emerytowany profesor immunologii na uniwersytecie w Bernie, były dyrektor banków krwi Szwajcarskiego Czerwonego Krzyża, dr Etienne de Harven - profesor patologii na uniwersytecie w Toronto, dr Karry Mullis - biochemik, laureat nagrody Nobla w dziedzinie chemii w 1993 roku, dr Eleni Papadopulos-Eleopulos z wydziału fizyki medycznej w Royal Perth Hospital, dr Robert Root-Bernstein - profesor fizjologii na uniwersytecie stanowym Michigan, dr Harry Rubin - profesor biologii molekularnej i komórkowej na Uniwersytecie Berkeley, dr Bernard Forscher - były redaktor „Proceeding of the National Academy of Sciences". Więcej informacji jest na:
    http://www.virusmyth.net/ http://www.aras.ab.ca/ http://www.aliveandwell.org/ http://www.aidsmyth.com/ http://www.aidskritik.de/ http://www.rethinkingaids.net/ http://groups.com/aidsmythexposed http://www.duesberg.com/ www.sumeria.net/aids http://www.sidasante.com/ http://earthlink.net/ http://www.theperthgroup.com/ http://www.healtoronto.com/ http://www.aids-info.net/ http://www.toxi-health.com/ http://www.robertogiraldo.com/
  • @wronski111
    Doskonały przykład. Niestety ci ludzie, mimo że mogą wykazac się tytułami i dorobkiem, należa do mniejszości.
    A mniejszość ma to do siebie, że jest "milcząca". Jeśli na stu głupców znajdzie się jeden roztropny osobnik, którego poglądy odbiegają od poglądów całej reszty, to bezmyślne stado głupców gotowe jest wydrapać mu oczy, by zmienił swe poglądy. Z nazwisk, które Pan wymienił, chciałbym zwrócić szczególną uwagę na dr Eleni Papadopulos-Eleopulos z Australii, bardzo odważną kobietę, która nieraz jeździła do USA by bronić rzekomo chorych matek i odbieranych im siłą przez bezduszne państwo dzieci. Także Karry Mullis, którego metodę polimerazy sprostytuowano do niecnych celów. Także Dueisberg, jednak ten wg mnie jest oportunistą, podobnie jak Koehnlein, i nie stać go na odwagę powiedzenia całej prawdy. Sporo z tych osób to utytułoani emeryci, więc już nikt im nie może skoczyć (czytaj: odebrać emerytury i zastraszyć). Ja szczególnie cenię sobie tych spośród nich, którzy żyją i pracują tu i teraz, ze wzgledu na swoje poglądy ryzykując swą karierę i zarobki.

    Tu chyba nie chodzi o punkty styczne, szanowna Pani Elig, ale o to, że żyjemy nadal w epoce średniowiecza, a tylko nam się wydaje, że jesteśmy wolnymi ludźmi i że tamta epoka ciemnogrodu, zamordyzmu i cenzury dawno minęła.
  • @Aldebaraniusz
    Ostatnio zainteresowałem się możliwymi szwindlami związanymi z ukrywaniem wynalazków dotyczących energi. Tu też można dużo przykładów znaleść, niby jest dostępne energooszczędne ogrzewanie ale nie propagowane jak np www.beril.lt czy http://www.yox-pol.wroclaw.pl/elektrody.html

    A tu ciekawy artykuł (pewnie działa na HHO generator)
    http://www.se.pl/archiwum/w-garazu-robi-prad-z-wody_66258.html
    Jak to szło - gdybyśmy w 19 wieku mieli tak rozwinięte koncerny jak dziś to do tej pory jeździlbyśmy bryczkami.
    Pozdrawiam
  • @wronski111
    Ja nie będę sie upierać, że obecne teorie dotyczące wirusa HIV są prawdziwe. To okaże się zapewne po dalszych badaniach. Zwróciłam tylko uwagę na fakt, że praktyczne wnioski które z nich wyciagnieto, sprawdziły sie w działaniu i epidemia się nie rozszerzyła.
  • @elig
    Ale ja też się nie upieram przy swoijej racji na 100%
    Problem jest w innym podejściu miedzy nami do oceny pewnych faktów.
    Ja się nie boję powiedzieć "Król jest nagi" Pozbyłem się jakiś czas temu ślepiej wiary w opinie autorytetów.
    Tak jak pisałem - wykres PZH jest dla mnie manipulacją
    A jakie jest Pani zdanie na ten temat, tylko proszę nie powoływać się na autorytety.
    Dam jeszcze jeden przykład
    http://www.thewebfairy.com/killtown/flight93/gallery.html
    To są oryginale zdjęcia a miejsca katastrofy LOT93 11 września
    Autorytety mówią W tym miejscu rozbił się Boeing
    a ja widzę dziurę w ziemi albo lej po bombie
    A Pani co widzi?
    Jeśli znów odpowie Pani wymijająco w stylu - rosjanie pewnie by o tym wiedzieli i ogłosili to ja dziękuję bardzo za rozmowę
    Pozdrawiam
  • @elig
    Pisząc autorytety miałem na myśli te uznane przez massmedia.
  • @wronski111
    Co ma Boeing do AIDS? Ja też dziękuję za rozmowę.
  • @elig
    Szanowna Pani
    Napisała Pani, że to czy "obecne teorie dotyczące wirusa HIV są prawdziwe, okaże się zapewne po dalszych badaniach".
    A ile wg Pani na to potrzeba czasu? Upłynęło dokładnie 30 lat od tamtej zbrodniczej ściemy i co się zmieniło? Bardzo mało albo nic. Naiwni aż do bólu ludzie są nadal robieni w trąbę. Gdyby tylko chodziło o pieniądze, pewnie bym nie protestował i zabierał głosu. Ale tu chodzi o zbrodnię na bezwolnych pacjentach w majestacie prawa! A to szalona różnica. Przy tytule swego felietonu umieściła Pani fantastyczny malunek/zdjęcie(?) wirusa. Przecież nawet w ten subtelny sposób, pokazując naiwniakom strasznego "wirusa" z ząbkami i mackami, robi Pani ludziom wodę z mózgu i przykłada się do tego niecnego procederu. Mogę i staram się zrozumieć, dlaczego Pani nie ma żadnych argumentów - po prostu nie zadała Pani sobie jeszcze trudu dogłębnego przestudiowania tematu. Świadczy o tym także i tytuł felietonu "Dlaczego zaraza omija nasz kraj?" Jaka zaraza? Przecież nikt do tej pory nie udowodnił, że tym wyimaginowanym wirusem w ogóle można się zarazić. Nikt nie wykazał laboratoryjnie/naukowo, że ten wirus istnieje. Gdyby tak było, nie dyskutowałbym z Panią, bo pierwszy lepszy komentator by mnie obśmiał i miałby rację. Pamiętam jak przed laty straszono ludzi, robił to także znany wszystkim oszust Marek Kotański, że wirus ten przenosi się ze śliną, poprzez używane strzykawki przez narkomanów itp. Teraz jakoś o tym cicho. Pozostała tylko wersja o kontaktach seksualnych. Proszę zadać sobie trud i zajrzeć np. do książki Koehnleina, tam jeden z rozdziałów jest zatytułowany: "Aids ist keine sexuell uebertragbare Krankheit" (= Aids nie jest chorobą przenoszoną drogą seksualną). Dlaczego nikt nie czyta takich mądrych książek? Wydano ją w języku niemieckim i angielskim. Z niej dowie się Pani, dlaczego np. gwiazda piosenkarstwa Fred Mercury musiał umrzeć, mimo że o każdej porze dnia i nocy miał do usług prywatnego lekarza domowego, a dlaczego słynny amerykański koszykarz Earvin "Magic" Johnson nie umarł. http://pl.wikipedia.org/wiki/Magic_Johnson
    Dopóki sytuacja w propagandzie i polityce radykalnie się nie zmieni, Wikipedia nigdy nie wytłumaczy Pani, że on za namową swego osobistego lekarza odstawił na bok podawane mu trucizny i tylko dlatego przeżył.
    Pisze Pani felietony, chce podzielić się z innymi wiedzą, więc proszę to robić, a nie cytować głodnych kawałków z prasy i wyświechtanych komunałów. To każdy potrafi. Natomiast jeśli czegoś nie wiem, to nadstawiam ucha, co inni mają do powiedzenia i uczę się od nich, a nie mówię im, że nie mają racji i są głupi.

    Dziwi się Pani, co Boeing ma wspólnego z Aids? Doskonale Pani zrozumiała podtekst. Dlaczego Pani drwi sobie z inteligencji rozmówców? Czyżby naprawdę do tej pory wierzyła Pani, że wysadzone w powietrze trzy wieże WTC w Nowym Yorku to sprawka Ali Baby i siedemnastu azjatyckich rozbójników? 100-piętrowy budynek zawala się aż do poziomu fundamentów pod własnym ciężarem? Ot tak sobie. Proszę najpierw zapytać architektów czy to technicznie możliwe, a dopiero potem uświadamiać innych. Nie ma Pani do czynienia z małymi dziećmi, ale z ludźmi dorosłymi, jako tako rozumnymi, więc im bajek już nie wypada opowiadać.
  • @Aldebaraniusz
    Czemu Pan się tak denerwuje? Nikogo nie nazwałam głupim. Wirus HIV istnieje, można go sobie obejrzeć przez mikroskop elektronowy, podobnie jak inne wirusy. Problem w tym, czy wywołuje on tę chorobę. Pan przecież tego nie wie. Nie mam obowiązku przedstawiać w moich notkach innych poglądów niż moje własne. Nazywając je wyświechtanymi komunałami, obraża mnie Pan nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Problemów naukowych nie da się rozwiazać ani przy pomocy krzyku, ani przez głosowanie.
  • @elig
    Wirus HIV istnieje, można go sobie obejrzeć przez mikroskop elektronowy
    ------------------------------------------------
    Właśnie o to chodzi że nikt go nie widział i Pani też nie zobaczy a to co Pani przedstawia na zdjęciu to grafika komputerowa. Co najwyżej powiedzą Pani o tu są takie antyciała które powstały dlatego, że w organizmie jest wirus HIV. Tak jak chyba już pisał Aldebaraniusz HIV to konsensus ustalony właśnie przez głosowanie
  • @wronski111
    Podzielam Twoją irytację, jeśli chodzi o szwindle z ukrywaniem wynalazków. Ale tak chyba było od zarania świata. Elity zawsze uzurpują sobie prawo do wiedzy i postępu technicznego, antycypującego rozwój wydarzeń w przyszłości, gdyż inaczej nie miałyby nań żadnego istotnego wpływu. Znakomitym przykładem tego zjawiska jest np. serbski wynalazca Nikola Tesla, którego odkrycia i wynalazki wyprzedziły epokę, w której żył, o kilkadziesiąt lat. Ten dystans utrzymywany jest do dnia dzisiejszego. (na przykład prof. Konstanty Meyl, który stara się kontynuować w części teoretycznej pomysły Tesli, dostał kilka lat temu zakaz prowadzenia wykładów na uczelni w zakresie technik transmisji energii). Zwykli ludzie korzystają z dobrodziejstw prądu zmiennego, oświetlenia, fal radiowych, które zawdzięczamy Tesli, ale całą resztę jego spuścizny zawłaszczyło sobie wojsko i rządy (Haarp, broń geofizyczna itp.). Współczujemy ofiarom azjatyckiego „tsunami” sprzed kilku lat, ofiarom „trzęsienia” ziemi na Haiti, ofiarom nagłych powodzi i pożarów, bezmyślnie spoglądamy w niebo nad większymi miastami w Polsce, nie dostrzegając w ogóle, że ze „smug kondensacyjnych” za samolotami po jakimś czasie tworzą się rozmyte, mydlane sztuczne chmury…

    Inna postać, która mi przychodzi do głowy, to np. niemiecki fizyk, a zarazem wynalazca Wolfhart Wilimczik. (patrz: http://saturn.spaceports.com/~wolfhart/nachruf.htm lub http://saturn.spaceports.com/~wolfhart/sabotage.htm). Wystarczy tylko popatrzeć na jego życiorys, konstrukcje jego pomp, sprężarek, silników, by przekonać się, że prawdziwa nauka i postęp techniczny dla dobra ludzi to tylko pusty slogan.

    Ciekawym wynalazkiem jest np. genialnie prosty silnik tłokowy Franka Stelzera, składający się tylko z ośmiu elementów, w tym tylko jednego elementu ruchomego (tłoka). Wiele koncernów europejskich i amerykańskich chciało wykupić prawa wyłączności do tego silnika, ale pewnie po to, by zamknąć dokumentację na całe lata w swych szufladach. Stelzer przez ponad 20 lat nic nie wskórał w swojej ojczyźnie, więc zaczął prowadzić rozmowy z Iranem. Niestety był już albo za stary albo miał pecha, bo zaraz potem umarł na zawał serca. Linki do opisu jego silnika, które sobie kiedyś spamiętałem, Niemcy niestety już pokasowali.

    Następny kontrowersyjna postać z nauk przyrodniczo-medycznych (o ile medycyna to nauka) to np. prof. Fritz Popp (biofotonika), którego dwukrotnie wyrzucano za to z uczelni, ale dopiął swego. Dzięki jego badaniom i niezwykle precyzyjnym przyrządom pomiarowym jesteśmy w stanie stwierdzić, czy np. dany produkt spożywczy jest świeży albo czy organizm jest zdrowy („świecenie międzykomórkowe”). Czy ktoś o tym dżentelmenie cokolwiek wie? Wydaje mi się, że w podobnej dziedzinie sporo dobrego zrobił także nasz rodak, wyszydzany i opluwany przez media, dr Kazimierz Piotrowicz z Gliwic (Piokal, komunikacja komórkowa, słynne materace elektromagnetyczne).

    Kolejnym przykładem geniuszu w medycynie naturalnej jest np. Martin Frischknecht ze Szwajcarii i jego QuickZap PowerTube. Mimo że jest milionerem i sprzedaje od ponad 10 lat swój niezwykły wynalazek, praktycznie nikt w Europie nic o nim nie wie.

    Od kilkudziesięciu lat z „przeciwnościami losu” walczy także nasz rodak, samouk i wynalazca, który obalił drugą zasadę dynamiki Newtona o zachowaniu pędu, Lucjan Łagiewka z Kowar (zderzaki, hamulce, pędniki, energetyczna natura mechaniki). Gorącym zwolennikiem jego wynalazków był ponoć J.Szmajdziński, który zginął w Smoleńsku. Do Łągiewki jednak chyba ostatnio los zaczął się znowu uśmiechać. Patrz: http://www.prawica.net/video/23619 i http://www.prawica.net/info/24228

    Mógłbym takich wynalazców, mniejszego i większego formatu, wymieniać w nieskończoność. Coś jednak w tym jest, że ich odkrycia i wynalazki napotykają na szalony opór materii. Ale nie wolno przy tym zapominać, że nasza historia jest na każdym kroku fałszowana. Mnóstwo rzeczy już dawno temu wymyślono i wypróbowano, na przykład w latach międzywojennych latające spodki, a pod koniec II wojny światowej Niemcy miały już prawie gotowe do użycia system „wolnej darmowej energii” (Vril, Thule), a także głowice atomowe (Jonastal), które potem Jankesi zrzucili na Japończyków, rozpalając im ognisko pod du.pą, no i co z tego, skoro do tej pory tylko nieliczni o tym mówią i piszą?
  • @elig
    Pani problem polega na tym, że prawdopodobnie nie wie Pani co to jest polimorfizm np. bakterii. Otóż bakterie żyjące w organiźmie człowieka, bez których z kolei człowiek nie mógłby żyć, zmieniają swoją postać/kształt w zależności od środowiska (tlen, brak tlenu, odczym kwaśny itp.) i czynników, które na nie oddziaływują. Raz są to kuleczki, raz pałeczki, a innym razem np. kosmate cygara. To samo zobaczy Pani pod mikroskopem elektronowym. Raz taką, a raz inną formę TEJ SAMEJ bakterii, którą pseudonaukowcy mogą (a taki widocznie mają kaprys) nazwać zupełnie inaczej, przeważnie po łacinie. Żeby w ogóle móc coś sfotografować pod mikroskopem elektronowym, trzeba to coś najpierw zabić i je co nieco podbarwić (wiwat IG Farben). Tak to funkcjonuje. Zdjęcia te są oczywiście zawsze biało-czarne, a nie kolorowe! Tylko w Pani felietonie "wirus" jest kolorowy, ma zielony korpusik i szaro-brązowe przyssawki. Nawet gdybym miał taką wyobraźnię i talent malarski jak Picasso, nigdy bym nie nie osmielił się namalować tak pięknego wirusa, jaki Pani nam wszystkim tutaj zaprezentowała.
  • @Aldebaraniusz
    Zdjęcie dodała redakcja. To jest tylko model wirusa. Nie sprawdzałam jak sie on ma do rzeczywistości, traktując to jako ozdobę.
  • @Aldebaraniusz
    Dziękuję bardzo za podanie kilku dla mnie nowych tematów. Bardzo mnie ucieszyła niedawna informacja o Łągiewce, po ponad 10latach coś drgnęło. Przy okazji moich zainteresowań ogrzewaniem beril i jogi ( inz Joksa) trafiłe też na Fisenkę i jego fisonic. Niestety bardzo mało informacji a te które znalazłem i tak dla mnie za trudne. Z inz Joksem przegadałem parę godzin przez telefon, opowiadał o tym jak duże firmy blokowały jego wynalazek. Sporo też wiadomości miał przedstawiciel Berila z Litwy (którego gościłem u siebie)na temat rosyjskich wynalazków. Miedzy innymi bardzo polecał peptydy http://www.npcriz.ru/ ale nie jestem w stanie zweryfikować czy rzeczywiście to jest jakaś rewelacja. Może Pan coś na ten temat wie.
    Serdecznie pozdrawiam
  • @Aldebaraniusz
    Podobno ten Piotrowicz tylko technikum jakieś ukończył.
    Tytułujesz go doktorem - jak rozumiem z racji szacunku dla tytułów stosowanych w oficjalnej medycynie - a on sam nazywa siebie profesorem.
    A przecież te tytuły to kłamstwo bardziej ewidentne niż tytuł profesorski Bartoszewskiego.
  • @Aldebaraniusz
    "Natura jest wspaniała i niedościgniona w swej prostocie - ona nie zna wirusów, genów, kwantów. Te rzeczy rodzą się tylko w chorych i rozgorączkowanych głowach ludzi, którzy nie potrafią docenić tej prostoty."

    To brednie i szarlateneria, którą tu wciskasz rodzą się w "chorych i rozgorączkowanych głowach".

    Rzadko się zdarza czytać takie idiotyzmy.

    Wypadałoby się też zdecydować - jeśli oficjalna nauka to oszustwo i pic, to chyba nie wypada przypominać o naukowych tytułach tych różnych szalbierzy.
  • @Traube
    Krótko o Piotrowiczu. O ile dobrze pamiętam swój tytuł Piotrowicz zdobył na Białorusi. Jeśli uważasz, że tytuł nadano mu bezprawnie, zgłoś to do sądu. Może wygrasz? On miał od lat 70-tych mnóstwo zagorzałych przeciwników, ponieważ zakwestionował podstawy istnienia zbrodniczej medycyny, więc jak sądzisz, dlaczego nikt do tej pory go nie pozwał do sądu? Czyżbyś tylko ty jeden w Polsce był pierwszym bystrzachą, który to zauwazył?

    A teraz, zanim przejdziemy do inwektyw, ponieważ nie wiem z jakimi argumentami mam polemizować, bo oprócz inwektyw nic nie zaproponowałeś, proponuję, byś przeczytał, nie inwestując z trudem zarobionych pieniędzy w zakup ciekawych książek, co na przykład w sprawie „genów” i szeroko pojętej „genetyki” ma do powiedzenia polski prof. Mieczysław Chorąży. Jego niektóre prace są powszechnie dostępne w internecie:
    (http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/stories/pliki/publikacje/nauka/2009/03/N309-5-Chorazy.pdf). Z tej pracy wynika jednoznacznie - jeśli ktoś wyciąga inne wnioski, to sorry, ale dla mnie jest kompletnym baranem – że gen to jest zwykła teoria i nic ponadto.
    Podam tylko kilka co celniejszych cytatów, choć oczywiście by mieć jako taki pogląd o "genetyce", warto zadać sobie trud przeczytania całości tej pracy i zajrzenia do innych publikacji (np. Erwina Chargaffa):

    „Gen” jest POJĘCIEM TEORETYCZNYM, choć współczesna nauka przyjmuje, że ma on postać materialną. (str.57/108)

    „W tym momencie – pisze M. Gerstein – nie jest jasne, co należy zrobić. W skrajnym przypadku moglibyśmy zadeklarować, że KONCEPCJA GENU JEST MARTWA i zaproponować coś zupełnie nowego, co pasuje do wszystkich danych” (str.101/108)

    Wstępne wyniki projektu ENCODE pokazały następne pokłady wielkiej złożoności struktury, funkcji genomu i jego regulacji. Ta złożoność była postulowana INTUICYJNIE na podstawie wielu obserwacji i odkryć. Uznaje się ją powszechnie, chociaż jak pisze Gerstein (Gerstein i in., 2007), niektóre aspekty złożoności genowej były marginalizowane i „zamiatano je pod dywan”, aby nie naruszyć konstrukcji GEOCENTRYCZNEGO OBRAZU OBOWIĄZUJĄCEGO W BIOLOGII.” (str.101/108)

    „Nie ma kolinearności między genem a białkiem, a także prostej zależności między genotypem a fenotypem. Przypisanie terminu „gen” do określonej sekwencji nukleotydów w DNA okazuje się być PROBLEMATYCZNE” (str.102/108)

    „BYĆ MOŻE GEN będzie pojmowany także w kategoriach procesu (Naumann-Held, 2001)” (str.103/108).

    Człowiek jest organizmem o złożonej, hierarchicznej architekturze. Nie można całej jego złożoności biologicznej zredukować do genu. Tym bardziej że ponownie powstaje pytanie: CZYM JEST GEN?
    (str.104/108).

    Wyraziłem się dostatecznie jasno? Czy może jeszcze mam to skomentować, żeby było zrozumiałe dla każdego?
  • @Aldebaraniusz
    Problem w tym, że traktujesz jako wiarygodne źródła, które ja traktuję, jako bałamutne.
    I odwrotnie.
    Dlatego się nie dogadamy i nie ma sensu rozwijać dyskusji.

    Dziwi mnie natomiast, że prezentując tych kwestionujących oficjalną naukę gości, tak starannie wyliczasz ich tytuły naukowe uzyskane w czasach, gdy tę oficjalną naukę jeszcze reprezentowali.

    Obłuda jest hołdem, jaki występek oddaje cnocie (LaRochefoucauld).
    Dlatego taki Piotrowicz, walcząc z oficjalną medycyną, przebiera się za lekarza, używa tytułu - nadanego na Białorusi:):):) - doktorskiego, każe się tytułować profesorem itd.

    "Na pytanie sądu o zawód, prezes „Piokala” stwierdził, że jest doktorem nauk informacyjnych technologii medycznych. Utrzymuje, że eksternistycznie zdobył wyższe wykształcenie na Białorusi."

    http://katowice.naszemiasto.pl/archiwum/978472,oskarzony-kazimierz,id,t.html

    Przecież to, przy odrobinie zdrowego rozsądku, wystarczy żeby nabrać podejrzeń, że to oszust jakiś jest.

    Nie wiem po co cytujesz pracę prof. Chorążego. Przecież to naturalne w nauce, że różne koncepcje teoretyczne zmieniają się w miarę nowych odkryć. Czemu miałoby być inaczej w stosunku do pojęcia "gen"? Byłoby raczej dziwne, gdyby definicja genu się nie zmieniała.
  • @Traube
    Podzielam Pańskie zdanie, ale uważam, że dyskusja z tym to strata czasu. Istnieją ludzie ślepo wierzący we wszystko "naukowe", ale są też osoby równie ślepo wszystkiemu zaprzeczający. Przypomina to trochę "okres przekory" u pięcio-sześciolatków. Jak wiadomo, nie ma wtedy co z dziećmi dyskutować, tylko trzeba poczekać, aż z tego wyrosną. Tu jest tak samo.
  • @Traube
    Swego czasu skopiowałem sobie takie oto linki o Piotrowiczu:
    http://www.silazycia.org.pl/doniesienie/index.php?id=jaworowiczMonar
    http://www.silazycia.org.pl/doniesienie/index.php?id=religa14022004
    Bohaterem pierwszego z nich była Elżbieta Jaworowicz („Sprawa dla reportera”) i Marek Kotański. Jaworowicz nakręciła program z Piotrowiczem i lekarzami-ekspertami, którego potem pod naciskiem ministerstwa zdrowia w ogóle nie wyemitowano w TV. To był niezwykły precedens. Podobnie było z pomocą Piotrowicza dla pacjentów ośrodka Monaru u oszusta Kotańskiego, który z nieszczęścia ludzkiego uczynił sobie sposób na życie.
    Bohaterem drugiego linka był prof. Zbigniew Religia i jego pomagierzy.
    Oczywiście dysponuję skopiowaną treścią obu arcyciekawych pism Piotrowicza, bo o to tutaj chodzi, mimo iż ich treść wraz z linkami dawno skasowano. Nie chcę nikogo zanudzać, ale w każdej chwili mogę wywalić tutaj oba te teksty, a są one, jak już powiedziałem, arcyciekawe i dają dużo do myślenia.

    Swego czasu przeczytałem kilkadziesiąt dramatycznych pism rozesłanych przez tego dżentelmena jeszcze w latach 70-tych, w epoce późnego Gierka, do urzędów wojewódzkich i do izb lekarskich, w których Piotrowicz apelował o rozpropagowanie jego metody leczenia i zarzucenie wielu bezsensownych, jego zdaniem, metod leczenia praktykowanych przez medycynę akademicką. Szczerze mówiąc, gdybym ja był szalbierzem i cwaniakiem, to bym nigdy nie drażnił urzędasów swoimi pismami, tylko po cichu, bez rozgłosu, kosił „kapuchę”, a w razie wpadki szybko zmieniał miejsce i kontynuował przestępczą działalność, dojąc kolejnych frajerów.

    Jeszcze dwa słowa o wiarygodności źródeł.
    Cytuję: „Problem w tym, że traktujesz jako wiarygodne źródła, które ja traktuję, jako bałamutne”.
    A skąd masz pewność, że akurat nie jest na odwrót, a mianowicie, że to Twoje źródła mogą być bałamutne, a nie moje? Ja takiej pewności nigdy nie mam.

    I na koniec jedno proste pytanie kontrolne, bo jeśli tylko Twoje źródła są wiarygodne, to może jednak lepiej już teraz zakończyć te nierówną walkę:

    Które z tych 2 źródeł o śmiertelnych bakteriach wąglika są wg Ciebie wiarygodne?

    1) news prasowy z 10 listopada 2001 roku: http://fakty.interia.pl/news/news/usa-portret-psychologiczny-nadawcy-listow-z-waglikiem,195588?fs=b
    2) notka prasowa z 20 listopada 2001 roku, str. 45 w pliku pdf: http://www.klein-klein-media.de/medienarchiv/index.php?option=com_jotloader&section=files&task=download&cid=1156_db69c3b5787a6a35f81bdb81b43f2337&Itemid=55?phpMyAdmin=cVs8lsGhNqlarWxeYepBNspsz1d&phpMyAdmin=5b84092dcfac904fbe2b6134efff3401&phpMyAdmin=HnyBc2f7xgBt1kZ1wFN4zS8Uzre

    Moim zdaniem wiarygodna informacja to 2), a informacja 1) to propagandowe kłamstwo. Z bardzo prostego powodu: wg mojej wiedzy (i nie tylko) broń bakteriologiczna nie istnieje (oczywiście za wyjątkiem filmów Hollywoodu). Ale to naprawdę wyjątkowo rzadki i bluźnierczy pogląd, więc nie musisz się z nim zgadzać.

    PS. Krótka odpowiedź szanownej Autorce:
    A właściwie nie. Nic nie odpowiem, bo cóż można odpowiedzieć na inwektywy i bezargumencie?
  • @Aldebaraniusz
    Ja nie twierdzę, że tylko moje źródła są wiarygodne.

    Wiarygodności nie podnosi fakt, że czyjeś idee są odrzucane przez oficjalną naukę. A mam wrażenie, że dla Ciebie jest to szczególnie ważny kwantyfikator.

    Bakteriami wąglika i bronią biologiczną nigdy się nie interesowałem.
    Gdybym się zainteresował, szukałbym informacji w poważnych czasopismach naukowych, a nie na interii czy w Superexpresie.
    Linka, który podajesz, nie jestem niestety w stanie otworzyć.
    Nawet jednak gdybym go otworzył i tekst ten przeczytał, nie mógłbym powiedzieć, co myślę o tym źródle, bo ja się na tym nie znam.
    Wiem natomiast, że wśród ludzi z tytułami profesorskimi jest sporo dziwnych postaci głoszących jakieś dziwaczne teorie, z którymi nie zgadzają się inni profesorowie reprezentujący te same dyscypliny.
    Laikowi łatwo się nabrać na różne lipne argumenty, w sprawach, o których nie ma zielonego pojęcia.

    Ja nie rozumiem, jak Ty możesz się jednocześnie znać na wirusach, bakteriach, genetyce, silnikach samochodowych, jakiś przyrządach tego Piotrowicza, a nawet oceniać wartość patentu na podstawie rysunków w internecie.

    Wracając do Piotrowicza. Wyobraź sobie, że to Ty jesteś tym ministrem, do którego on się zgłasza.
    Przyszedł jakiś ślusarz czy odlewnik i twierdzi, że jego zdaniem współczesne metody leczenia stosowane w ortopedii to nonsens, ale on wymyślił jakiś aparat, który te metody zastąpi.
    Czy w związku z tym zmieniłbyś budżet resortu, nakazał uczelniom zaprzestania dotychczas prowadzonych badań i przeorientowanie na zgłębianie wynalazku ślusarza, motywując swoje decyzje jego głęboką wiarą w prawdziwość własnych idei?
  • @wronski111
    Zapytałeś, co sądzę o parafarmaceutykach (niby-lekach!), które polecił Ci znajomy z Litwy. Niestety słabo ogarniam język rosyjski, ale za pomocą translatora wywnioskowałem, że chyba chodzi tu o takie składniki jak białka, aminokwasy, witaminy, minerały, płynne(?) peptydy. Peptydy to swego rodzaju białka albo inaczej struktury aminokwasowe. (http://users.v-lo.krakow.pl/~sunniva/naukowe/chemia/bialka_peptydy.pdf), Myślę, że spokojnie możesz to sobie kupić i wypróbować, bo to raczej nie powinno zaszkodzić, a tylko pomóc jako suplement diety. Są regiony na świecie, gdzie ludzie żyją ponadprzeciętnie długo, zachowując do ostatnich lat nawet niezłą kondycję seksualną. Ja do niedawna jeszcze uważałem, że ci długowieczni ludzie mieszkają w spokojnych okolicach, na łonie przyrody i przede wszystkim nie mają stresu, pilnując np. przez kilka miesięcy wypasanych na odludziu owiec czy kóz. Zmieniłem zdanie, gdy przeczytałem, co o tym sądzi np. dr Stockwell:
    http://www.gesundheitlicheaufklaerung.de/wp-content/uploads/2009/06/DrStockwellMineralien.pdf
    http://www.care4live.de/stockwell.pdf
    niedoszły noblista dr Joel D. Wallach:
    http://www.wissenschaft-unzensiert.de/med121_4.htm
    http://nwomedia.pl/artykul,1500,Niezywi-lekarze-nie-klamia
    a zwłaszcza niemiecki biochemik Andreas Noack:
    http://www.bewusst.tv/veranstaltungen/2-bewusst-kongress
    http://www.bewusst.tv/gesundheit/bewusstlose-nahrung

    Ujmując to w wielkim skrócie: najważniejsze są minerały i tzw. mikroelementy (uwaga: to słowo-pułapka) czy wręcz tzw. metale ciężkie (to też słowo-pułapka), a właściwie cała tablica pierwiastków Mendelejewa (także tych promieniotwórczych!), z których praktycznie wszystkie znajdują się w organizmie zdrowego człowieka. Wg A.Noacka na szczycie „piramidy” najbardziej niezbędnych dla organizmu człowieka mikroelementów są takie pierwiastki (CAM, katalitycznie aktywne metale), takie jak: platyna, złoto, iryd, rod, pallad i ren. POJEDYNCZE atomy (sic!!!) tych metali sterują funkcjami poszczególnych niezwykle skomplikowanych enzymów, które są podstawą życia. Z kolei enzymy wytwarzają hormony, uczestniczą w procesach wymiany energii itd. Naukowcy szacują, że organizm ludzki zawiera około 75 tysięcy enzymów, z czego tylko około 3500 jest do tej pory dość dobrze poznanych i zidentyfikowanych. Szkopuł w tym, że w obecnych czasach dla zwykłego człowieka mocno utrudniony jest dostęp do wszystkich suplementów diety zawierających właśnie owe rzadkie metale i minerały, ponieważ prawo unijne reglamentuje suplementy i dopuszcza w nich zaledwie około 15% tych składników, a o pozostałe 85% niestety trzeba zatroszczyć się już samemu. Ja też rozgryzam ten problem od jakiegoś czasu i myślę, że jestem na dobrej drodze. Gdy przestudiujesz te źródła (nawet tylko za pomocą prymitywnego translatora internetowego), które Ci wyżej zapodałem, sądzę, że też będziesz wiedział, o co w tym wszystkim chodzi. Pozdrawiam.
  • @All
    Polecam moją dzisiejszą notkę "Czy wierzyć nauce?" Opisuję w niej ten problem nieco szerzej.
  • @Aldebaraniusz
    Dziękuję bardzo za odpowiedź.
    Co do mikroelementów to w latach 80tych moja żona miała przepisaną kurację oligoelementami(to było we Francji stąd chyba ta nazwa )na wzmocnienie żył. Aplikowanie było rozpisane w dość skomplikowany sposób, rezultat bardzo dobry.
    Jeśli nie sprawi to Panu kłopotu to proszę przesłać "Piotrowskiego" na email ( linki nie otwierają się) wronski@plusnet.pl
    Serdecznie pozdrawiam
  • @wronski111
    Z tekstem listów Piotrowicza nie ma problemu. Służę uprzejmie. Jeśli Autorka uzna za dzień, za dwa, że to za długi tekst, to go skasuje, lecz Ty zdążysz w tym czasie go sobie skopiować.

    http://www.silazycia.org.pl/doniesienie/index.php?id=jaworowiczMonar

    MONAR i nosiciele wirusa HIV.
    W Krakowskiej Klinice Chorób Zakaźnych przy ul. Kopernika u profesora Doleżala leżały wówczas tylko dwie osoby chore na AIDS. Byli to ludzie bardzo agresywni, ponieważ trudno było im się pogodzić, że to ich dotknął ten problem. Nie można ich było przekonać do zastosowania metody Piokal. Pojechałem więc do Naczelnego Lekarza Sanitarnego przy Ministerstwie Zdrowia w Warszawie. Opowiedziałem o znaczącej poprawie układu immunologicznego u osób które stosowały biostymulatory. Zaprosił mnie on na spotkanie z kilkoma osobami zajmującymi się tym problemem. Pomimo trzykrotnego spotkania z nimi, nie udało się zorganizować grupy chorych, ponieważ jak mi powiedziano, chorzy na HIV to margines społeczny, a inni nie chcieli się ujawniać, że są chorzy.
    Naczelny Lekarz Sanitarny zaproponował abym zwrócił się do Marka Kotańskiego, dyrektora ośrodków MONAR w których przebywają nosiciele wirusa HIV, narkomani i alkoholicy. Zgłosiłem się więc do pana Kotańskiego. Nie bardzo chciał mnie wysłuchać, ponieważ jak stwierdził zgłasza się do niego wiele „nawiedzonych” osób przekonując, że mają lekarstwo na HIV-a. Szybko więc przekazałem mu kilka zwięzłych informacji, co sprawiło, że zainteresował się tematem. Zwrócił się do stojącego obok niego mężczyzny z pytaniem: co Wacek o tym myślisz? Okazało się potem, że był to doktor Wacław Krawczyk, który opiekował się pensjonariuszami w Monarze. Niech pan mówi – powiedział pan doktor. Zaciekawił ich temat jaki poruszyłem, więc ponad godzinę uważnie słuchali, a następnie wraz z doktorem Krawczykiem pojechaliśmy do jednego z ośrodków MONAR i spędziliśmy na rozmowie kolejnych kilka godzin.
    Doktor Krawczyk zwołał wszystkich pensjonariuszy ośrodka, dla których zrobiłem wykład na temat wzmacniania organizmu poprzez usprawnienie informacji komórkowych, a następnie rozdałem im biostymulatory.
    Zgłosiłem się ponownie po dwóch tygodniach do tego ośrodka. Okazało się, że pensjonariusze powyrzucali biostymulatory, ponieważ jak twierdzili, zachodziły jakieś dziwne zmiany w ich organizmach podczas ich użytkowania. Spośród 70 osób, tylko dziesięć przez cały czas je używało i na tym spotkaniu opowiedzieli o wspaniałych efektach jakie uzyskali. Również doktor Krawczyk nosił biostymulatory i także potwierdził ich doskonałe oddziaływanie na swój organizm. W tym czasie ośrodek zaatakował wirus grypy, i okazało się, że ten kto nosił biostymulatory na grypę nie zachorował. Pozostali, którzy je wyrzucili słysząc to, wyrazili ponowną chęć ich zastosowania. Na następnym spotkaniu okazało się, że nastąpiły nowe wspaniałe efekty po zastosowaniu biostymulatorów. Między innymi pensjonariuszami przebywali w ośrodku narkomani i alkoholicy, którzy w czasie kuracji odwykowej cierpieli na głód narkotyczny i alkoholowy. Powiedzieli oni, że po tygodniu stosowania biostymulatorów głód ten przestali odczuwać. Za radą doktora Krawczyka, zgłosiłem się więc ponownie do pana Marka Kotańskiego z prośbą, aby wyznaczył mi następne ośrodki, ponieważ we wspomnianym nie przebywali nosiciele wirusa HIV. Dyrektor Kotański wyznaczył mi ośrodki w Rybienku k/Wyszkowa, w Pleszewie k/Krakowa oraz w Zbicku k/Opola. Tak jak się spodziewałem, również nosiciele wirusa HIV uzyskali zaskakująco duże uodpornienie organizmu. Dla przykładu, w ośrodku w Zbicku mieszkał nosiciel wirusa HIV, który był bardzo osłabiony i każda bakteria, każdy wirus grypy natychmiast go atakował, a gdy się skaleczył, każda rana goiła mu się około 1,5 miesiąca. Po zastosowaniu biostymulatorów odzyskał takie uodpornienie organizmu, że bez względu na warunki atmosferyczne biegał za piłką po boisku na równi ze zdrowymi.
    Pewnego dnia otrzymałem od niego telefon abym przyjechał do ośrodka z dziennikarzami, ponieważ wydarzyło się coś bardzo rewelacyjnego. Powiedział, że był razem z całą grupą pensjonariuszy w lesie sadzić drzewka i uległ tam wypadkowi. Skaleczył łydkę na długości 15 centymetrów, i choć od dnia wypadku upłynęło 6 dni, jego rana całkowicie się zasklepiła i z rany zaczął odpadać strupek. Poinformował mnie, że u innych osób też wystąpiły wspaniałe efekty uodpornienia organizmu.
    Dopiero po czterech dniach pojechałem tam z dziennikarzami: Romanem Roesslerem z „Gazety Krakowskiej” oraz Jerzym Wiśniewskim z „Trybuny”. Okazało się, że na nodze tego pensjonariusza pozostała już tylko blizna. Dziennikarze, którzy byli tego świadkami, nie napisali jednak o tym w gazetach. Z kolei, w ośrodku w Pleszewie k/Krakowa wraz z dwoma nosicielami wirusa HIV zaczęliśmy prowadzić obserwacje reakcji ich organizmów. Najpierw pojechali oni do kliniki w Krakowie na badania, a następnie po miesiącu użytkowania biostymulatorów badania wykonali ponownie. Lekarz, który oglądał drugie wyniki (pierwszych ze sobą nie mieli) powiedział: kto stwierdził, że jesteście nosicielami wirusa HIV, przecież wyniki odpornościowe macie bardzo dobre! Już na drugi dzień, a była to wiosna, kuracjusze ci nagle „wybyli” z ośrodka. Jeszcze dwa razy podejmowałem próbę przeprowadzenia tam obserwacji chorych, lecz niestety skończyło się to podobnie jak w poprzednich przypadkach. Szkoda mi było czasu i nie podejmowałem już dalszych prób z nosicielami wirusa HIV.
    Zgłosiłem się jednak ponownie do Marka Kotańskiego chcąc uzyskać jakąś radę. Niestety tym razem Marek Kotański „spławił” mnie jak wszyscy inni wymienieni lekarze. Byłem tym zdziwiony, bo chyba każdy Polak słyszał o ogromnym zaangażowaniu i całkowitym oddaniu Marka Kotańskiego dla Monaru i swoich podopiecznych. Jak się później dowiedziałem, z powodu „odgórnego” nacisku Ministerstwa Zdrowia, Marek Kotański musiał się wycofać ze współpracy ze mną, ponieważ zagrożono mu wstrzymaniem dotacji na MONAR. Nie można się więc dziwić, że i Marek Kotański uległ naciskom decydentów medycznych.
    Widząc coraz bardziej narastającą „odgórną” blokadę informacyjną i przekłamania w prasie dotyczącą mojej metody, swoje kroki skierowałem do „silniejszych” (tak mi się przynajmniej wydawało) mediów, a mianowicie do telewizji. Zwróciłem się do red. Elżbiety Jaworowicz autorki znanego cyklu reportaży pt. ”Sprawa dla reportera”. Przedstawiłem jej problem dotyczący całkowitej ignorancji decydentów „służby zdrowia” na pozytywne efekty działania mojej metody przy stosowaniu biostymulatorów PIOKAL. Redaktor Jaworowicz zgodziła się na realizację programu pod warunkiem, że jeśli przyprowadzę lekarzy, którzy potwierdzą tak efektywne działanie biostymulatorów to zrobi program o moich zmaganiach. Przyjechałem więc do niej z doktorem Zalasińskim, biologiem ekspertem FAO przy ONZ, doktorem Henrykiem Sobańskim farmakologiem, mgr biologii Mają Błaszczyszyn i doktor Barbarą Grabowską lekarzem. Wszyscy oni znali doskonałe działanie biostymulatorów Piokal i potwierdzili je. Przy okazji poznaliśmy w TV lekarza doktora nauk medycznych przewodniczącego Stowarzyszenia Chorych na Alzheimera, o którym piszę w oddzielnej relacji.
    Pani redaktor Jaworowicz słysząc i widząc potwierdzenia na piśmie także innych lekarzy, postanowiła nagrać program na ten temat.
    Na nagranie programu w dniu 04.11.1994 roku, zaprosiłem sześciu naukowców i lekarzy znających oddziaływanie biostymulatorów na organizm, oraz około 70 osób mieszkających w Warszawie i okolicy, którzy napisali do mnie listy z podziękowaniami za odzyskanie zdrowia po ich zastosowaniu. Nagranie trwało ponad cztery godziny. Zaproszeni przeze mnie ludzie zdawali relacje, które dla słuchających ich osób graniczyły z cudem. Niewidomi z Polskiego Związku Niewidomych twierdzili, że wcześniej widzieli tylko kontury przedmiotów, a po zastosowaniu biostymulatorów do Warszawy przyjechali samodzielnie bez białej laski, gdyż widzą wszystko wokół siebie znacznie wyraźniej. Nosiciele wirusa HIV ze Zbicka k/Opola twierdzili, że w pełni odzyskali sprawność układu immunologicznego. Chorzy na serce, osoby po wylewach, paraliżach i innych poważnych chorobach opowiadali podobne historie. Reporterzy nagrywający film powiedzieli, że tak ciekawego programu jeszcze nie nagrywali. Redaktor Jaworowicz poinformowała mnie, że zrobi jeszcze dogrywkę w Ministerstwie Zdrowia i szybko wyemituje program.
    Gdy po Jej wizycie w Ministerstwie przez kilka następnych tygodni próbowałem się z Nią skontaktować, to niestety wciąż twierdzono, że jej nie ma. Program był nagrany czwartego listopada 1994 roku lecz do dziś nie ujrzał światła dziennego. Nie trzeba być Sherlockiem Holmsem aby się domyślić, że sabotażystą tych wszystkich działań było Ministerstwo Zdrowia. Nawet tak odważna dziennikarka jak pani Elżbieta Jaworowicz uległa ich perswazji.
    Próbowałem jeszcze znaleźć zrozumienie czy choćby zwykłe ludzkie współczucie w wielu innych miejscach, np. u kilku lekarzy zajmujących się problemami AIDS, u księdza Nowaka w Piasecznie, w ośrodku pomocy dzieciom chorych na AIDS w Katowicach, w więzieniu w Katowicach i innych miejscach, niestety bez efektu. W więzieniu w Katowicach odsiadywał wyrok młody człowiek, o którym wówczas było głośno w katowickiej prasie. Człowiek ten popełnił jakieś niewielkie przestępstwo i nie chcąc iść do więzienia świadomie zakaził swoją krew wirusem HIV. To jednak nie uchroniło go przed więzieniem. Zrozpaczony próbował wielokrotnie popełnić samobójstwo. Zgłosiłem się więc do tego więzienia i tam skierowano mnie na rozmowę do lekarza więziennego doktora Kwiatka.
    Doktor Kwiatek po wysłuchaniu mnie przyprowadził aresztanta, który po rozmowie ze mną zgodził się na zastosowanie biostymulatorów. Już po dwóch tygodniach doktor Kwiatek powiedział mi, że stan psychiczny tego aresztanta uległ generalnej poprawie. Ustąpiły skłonności samobójcze i znacznie wzrosła odporność immunologiczna organizmu. Gdy rozmowy z doktorem Kwiatkiem zaczynały być obiecujące, niespodziewanie zaprzestał on ze mną jakichkolwiek spotkań. Powodem było to, że gdy poinformował jakieś ”zwierzchnie władze medyczne” o zauważonych pozytywnych zmianach po zastosowaniu biostymulatorów, to nagle zadziałały „tajemne siły” blokujące moje poczynania.

    http://www.silazycia.org.pl/doniesienie/index.php?id=religa14022004
    Gliwice, 14.02.2004r.
    Szanowny Pan
    Profesor Zbigniew Religa

    Szanowny Panie Profesorze
    Dziś przez kilka godzin oglądałem program pierwszy TVP „Serce dla serca” i nie mogłem oprzeć się napisaniu tego listu.
    Cała Polska z olbrzymim zainteresowaniem i podziwem śledzi Pana osiągnięcia w dziedzinie transplantologii oraz obecne działania mające na celu zbudowanie polskiego sztucznego serca.
    Ponownie pragnę Pana poinformować, iż w Międzynarodowym Instytucie Zdrowia w Gliwicach, którego jestem prezesem, doskonale radzimy sobie z wieloma przypadkami chorób serca, nawet z takimi, które z medycznego punktu widzenia, klasyfikowane są do transplantacji serca. W tym celu stosujemy opracowaną przeze mnie metodę bioenergo-elektromagneto-fotono-termodynamiczną (BEFT), poprzez którą można optymalizować funkcje komunikacji komórkowych w ludzkim organizmie. Przyjeżdżają do nas kuracjusze z wielu krajów, u których z powodu rozległego zawału serca frakcja wyrzutowa kształtowała się na poziomie 20% - 25% i byli zakwalifikowani do transplantacji. Kuracjusze ci już po kilku dniach pobytu w Instytucie uzyskali zdecydowaną, w ich odczuciu, poprawę pracy serca. Na koniec pobytu po 12 dniach, wysyłamy ich także na specjalistyczne badania serca do uznanych na Śląsku klinik, również do Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Wykonane badania ewidentnie potwierdzają subiektywne odczucia kuracjuszy. Lekarze oceniający wyniki badań stwierdzają, iż transplantacja serca jest zbędna. W niemal 100% przypadków uzyskujemy samoistne uelastycznianie się blizn pozawałowych serca, jak i blizn pooperacyjnych, co potwierdzają badania UKG. Panie Profesorze, Pan doskonale wie, jak ogromnego dokonałem postępu w naukach medycznych, uzyskując takie wyniki. Niezrozumiałym są więc działania decydentów medycznych wobec mnie i Instytutu.
    Wielokrotnie proponowałem współpracę wielu lekarzom, także tym, którzy mają problemy z sercem. Zachęcałem ich do skorzystania z kuracji u nas i proponowałem, aby zaprosili także dziennikarzy, którzy by filmowali, czy opisywali ich postępy w leczeniu, jak również postępy innych kuracjuszy. Niestety nikt z nich nie zadeklarował chęci skorzystania z mojej propozycji. Natomiast Śląska Izba Lekarska, jak i wielu innych lekarzy, poprzez środki masowego przekazu, uparcie dezinformują społeczeństwo o naszym Instytucie, przez co uniemożliwiają chorym uzyskanie skutecznej pomocy.

    Szanowny Panie Profesorze

    Sztuczne serce, jakie Pan buduje, niewątpliwie będzie niezbędne w przypadkach trwałych organicznych uszkodzeń mięśnia serca. Jednak zanim do tego dojdzie, można już teraz bezinwazyjnie, znacznie usprawnić pracę serca chorych w naszym Instytucie, z ogromną dla nich korzyścią. Pan doskonale wie, że poprawa frakcji wyrzutowej serca wzmacnia krążenie, a zatem i dotlenienie całego organizmu. Nic więc dziwnego, że następuje szybka poprawa stanu zdrowia chorych, w niemal wszystkich przypadkach chorobowych równocześnie. Zaczynają także ustępować choroby, które z punktu widzenia medycznego, uznawane są za nieuleczalne. Wspomaganie chorych korzystających z metody BEFT tradycyjnymi metodami medycyny konwencjonalnej, daje jeszcze szybsze wyniki.
    Omawiając pracę serca, przedstawiam kuracjuszom przykład dwóch gum, nowej i starej nadmiernie rozciągniętej. Dlaczego mięsień serca nadmiernie się rozciąga? Wcale nie z powodu intensywnej pracy serca, lecz z powodu utraty optymalnych kątów magnetycznych komórek mięśnia serca względem siebie, co powoduje nadmierne rozluźnienie komórek i w chwili przeciążenia następuje zawał. Takie same zjawiska utraty sprężystości tkanek występują we wszystkich narządach, w ścianach tętnic i żył, ale najczęściej występują one wybiórczo w jednym miejscu. Mieliśmy też przypadek tętniaka w przegrodzie międzykomorowej serca, którego obecności, po pobycie w Instytucie, badania medyczne, wykonane w Śląskim Centrum Chorób Serca, już nie wykazały. Również transplantacje komórek macierzystych do tkanek bliznowatych serca, uważam za nieporozumienie, co udowadniam tak teoretycznie, jak i praktycznymi wynikami uzyskiwanymi w Instytucie potwierdzonymi badaniami UKG.
    Dziś nie ma żadnej wątpliwości, że komórki macierzyste zalegają w naszym organizmie. Dlaczego więc samoistnie nie przepływają do uszkodzonego mięśnia serca? Dlatego, iż nie otrzymały takiego rozkazu z mózgu, ponieważ utracił on efektywną kontrolę nad mięśniem serca! Zatem stwardniałe blizny pozawałowe, są typowym zakłóceniem przepływu informacji, w tym przypadku pomiędzy mózgiem, mięśniem serca i komórkami macierzystymi!
    Serce nieustannie ciężko pracuje, zatem jego komórki muszą się wciąż regenerować. Transplantacja manualna komórek macierzystych, nie jest metodą przyczynową. Czy zatem lekarze będą wciąż transplantować komórki macierzyste do serca?
    Aby skutecznie pomóc każdemu człowiekowi, uwzględniłem wewnętrzne jak i zewnętrzne środowisko człowieka, które pozytywnie, jak i negatywnie wpływa na nasz organizm. Uwzględniłem również zmiany zachodzące w kosmosie. Z powodu zmiennego ruchu planet, coraz aktywniejszych wyładowań na słońcu oraz uszkodzeń warstwy ozonowej wokół ziemi, w nadmiernym stopniu przenika do naszego otoczenia promieniowanie kosmiczne i słoneczne. Wpływa to negatywnie nie tylko na organizmy żywe, ale i na jądro ziemi, które z tego powodu zmienia swój ruch obrotowy i zniekształca pole geomagnetyczne ziemi (PGM), z którym to polem synchronizujemy się poprzez emitowane przez nasz organizm biopole. Niestety, nie jesteśmy w stanie szybko zaadaptować się do tych zmian. Możemy jednak wzmocnić odbiornik reagujący na te zmiany, którym jest nasz organizm. Można więc świadomie wpływać na nasze procesy adaptacyjne.
    Wiadomo, że po awarii elektrowni atomowej w Czarnobylu, dziś nadal żyją tam zwierzęta, których poziom napromieniowania przekracza normy kilka tysięcy razy. Zwierzęta te mogły zaadaptować się do tak dużych zmian na przestrzeni kilku pokoleń, ponieważ ich życie jest stosunkowo krótkie. Długość życia człowieka uniemożliwia tak szybką adaptację, jednak stosując systematycznie opracowaną przeze mnie metodę BEFT, można już teraz przyśpieszać nasze procesy adaptacyjne. Stosowane od około 30 lat materace magnetyczne, nie dają efektywnych rezultatów, jakie obiecują ich producenci. Wyłącznie magnetyczne oddziaływanie na organizm, jest nieporozumieniem. Pełne spektrum biologiczne, dzięki którym funkcjonuje życie, uwzględniłem i zaprogramowałem w materacu BEFT oraz systemie samozachowawczym człowieka. Ponadto, wiosną 2003 roku media donosiły, że materace magnetyczne uaktywniają do wzrostu komórki nowotworowe. Pomimo tych informacji, stosuje się je nadal w przychodniach, szpitalach i sanatoriach! Pomimo szokującego postępu medycyny konwencjonalnej, chorób przybywa, a nie ubywa. Czy nie jest to ewidentny dowód, iż medycyna konwencjonalna ukierunkowana jednotorowo, wpadła w ślepy zaułek i nie może, a właściwie nie chce z niego wybrnąć?

    Sztuczne serce budowane przez Pana, da doskonałe efekty, ale tylko wówczas, gdy równocześnie zostaną odblokowane naturalne bodźce przeciwmiażdżycowe organizmu. W innym przypadku owszem pompa będzie pracowała, ale zatka się wiele tętnic i żył, i niewydolność będzie postępowała we wszystkich narządach. Farmakologiczne rozrzedzanie krwi, nie działa przyczynowo. Dowodem na to jest fakt, że pomimo, iż chory pobiera takie leki, jego naczynia nadal się zawężają i trzeba wstawiać mu stenty, potem bajpasy, które także się zamykają. W efekcie tego chory umiera, zazwyczaj na rozległy zawał serca. Metoda BEFT optymalizuje międzykomórkowe kąty ustawień komórek krwi, dzięki czemu zaczynają się one wzajemnie odpychać, przez co sklejone konglomeraty i skrzepy, samoistnie się rozpadają, bez ryzyka zatkania naczyń mózgowych, czy innych tętnic. Samoistnie odblokowują się także naczynia tętnicze, m.in. szyjne, jak i tętnice wieńcowe. W wielu przypadkach po kuracji w naszym Instytucie, transplantacja bajpasów staje się zbędna. Pozytywne zmiany w odwracaniu procesów chorobowych metodą BEFT, są szokujące, nawet dla największych sceptyków. Dlaczego więc tak wielu lekarzy walczy ze mną i z Instytutem? Niejednokrotnie na spotkaniach lekarze zadawali mi pytanie: „a co my będziemy robić, jeśli metoda ta szeroko wejdzie do zastosowania”? Czy te pytania to nieporozumienie? Nie! Lekarze ci zapomnieli, co to etyka, nie tylko zawodowa, lecz także zwykła ludzka godność!!! Upadek moralności tych, zdawałoby się niekwestionowanych autorytetów, jest zatrważający!

    Panie Profesorze

    Upłynęły dwa lata od czasu, gdy proponowałem Panu aby dla dobra zdrowia społecznego, przejął Pan nasz Instytut oraz metodę BEFT, na rzecz rozwoju Fundacji Kardiochirurgii w Zabrzu, którą Pan utworzył. Uznawałem, że Pana nie spotkają szykany ze strony lekarzy, tak jak mnie. Już podczas drugiego spotkania z dyrektorem Fundacji, doktorem Janem Sarną, wysłanym do mnie przez Pana, oświadczył on, iż rezygnuje Pan ze współpracy ze mną, z obawy o ewentualną presję środowiska medycznego, zwłaszcza lekarzy ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Wykazałem ogromne zdziwienie, iż Pan, człowiek o tak dużej etyce zawodowej, jak i osobistej, boi się lekarzy tak miernego pokroju. Wówczas doktor Sarna odpowiedział na to: „…i Herkules dupa, gdy narodu kupa”. Zrozumiałem tą odpowiedź, i dlatego dotąd się do Pana nie odzywałem.

    Wcześniej kilkakrotnie do Pana pisałem i spotkałem się z Pana zrozumieniem. Ostatni list wysłałem do Pana w 1996 roku, gdy był Pan Rektorem Śląskiej Akademii Medycznej, prosząc o pomoc w przeprowadzeniu badań, nad opracowaną przeze mnie metodą regulacji organizmu, przy pomocy komunikacji komórkowych, uzyskiwanych drogą sprzężeń zwrotnych sygnałów emitowanych z zakończeń nerwów czuciowych - zwłaszcza stóp.
    Skierował mnie Pan wówczas do prorektora, z którym spotkałem się w obecności mojej żony. Oprócz opłat za wykonanie badań, co jest zrozumiałe, zażądał on ode mnie dodatkowo wysoką kwotę dla siebie; jak się wyraził, składającą się z wielu zer. Do końca spotkania, oczekując na moją propozycję, nie wyjawił jednak, ile powinno być tych zer i jaka cyfra powinna je poprzedzać. Nie złożyłem mu żadnych propozycji i cały ten incydent opisałem w liście, który wysłałem do Pana. Nie otrzymałem na niego odpowiedzi, co było dla mnie zrozumiałe. Musiałby Pan wówczas wyciągać konsekwencje wobec prorektora, a to wymagałoby zgłoszenia do prokuratora, i powodowałoby narażenie się środowisku medycznemu.

    Uprzejmie proszę o podjęcie współpracy dla dobra ludzi, którzy rozpaczliwie oczekując na sztuczne serce, umierają. A przecież tak wielu chorym można już teraz udzielić skutecznej pomocy.
    Narodowy Fundusz Zdrowia, Akademia Medyczne, jak i wiele innych ośrodków i osób odpowiedzialnych za dobro zdrowia społecznego, uparcie odmawiają tej współpracy, pomimo, iż proponowałem pobieranie zapłaty za kurację, dopiero po potwierdzeniu uzyskanych rezultatów badaniami medycznymi.
    Ludzie ci nie mają skrupułów wobec chorych, zwłaszcza wówczas, gdy chorzy ci, płacą za pobyt w naszym Instytucie z własnych środków. Ta zacięta walka powoduje, że niestety czasami na pomoc jest już za późno…
    Zapewne Pan doskonale wie, iż leczenie objawów i skutków chorób, a nie ich przyczyn, utrwala choroby, które następnie przekazywane są dziedzicznie i w każdym następnym pokoleniu objawiają się coraz szybciej i z coraz większą agresywnością. Postępująca ilość chorób dowodzi, iż to lekarze, którzy leczą objawy i skutki chorób, a nie ich przyczyny, są największym zagrożeniem dla trwania gatunku ludzkiego. Wówczas tacy ludzie jak Pan próbują ratować życie tak zrujnowanych ludzkich organizmów.

    Kieruję ten list do Pana, jak również publikuję go na stronie internetowej www.piokal.pl , czynię to dlatego aby poprzez presję środowiska mediów, obronić Pana przed agresją partykularnego środowiska medycznego, w przypadku, gdyby podjął Pan tę współpracę. Ja takiej presji się nie boję, ponieważ uzyskiwane wyniki mówią same za siebie, a ponadto, chorzy płacą za pobyt dopiero po dwóch dniach, gdy sprawdzą efekty terapii oraz zasięgną w tym czasie opinii innych kuracjuszy, którzy kończą pobyt w Instytucie. Prowadzimy również statystyki, które są do wglądu w Instytucie. Tego nie robią żadne szpitale, bo gdyby te statystyki ujawniono, to chorzy baliby się pójść, tak do lekarza, jak i do szpitala.
    Uprzejmie proszę o odpowiedź.
    Prezes Instytutu
    Prof. dr Kazimierz Piotrowicz
  • @Aldebaraniusz
    Jedyny tytuł, jaki posiada pan Piotrowicz to odlewnik brązu.

    Reszta jest zmyśleniem.

    W San Marino możesz sobie kupić tytuł hrabiego.

    Pan Piotrowicz jest takim samym profesorem doktorem, jak turysta, który dokonał takiej tranakcji arystokratą.

    Jestem głęboko przekonany, że treść listów pana Piotrowicza jest tyle samo warta, co jego naukowe tytuły.

    Zajrzałem na stronę piokal.pl.
    Toż to oszustwem i szarlatanerią śmierdzi na kilometr!
    Niby medycyna alternatywna, ale na witrynę dają fotkę klasycznej młodej lekarki.
    Autorami referencji są "Specjalista dermatolog i wenerolog z Kielc", "specjalista chirurg z Kielc" i kilku innych anonimowych, jak przypuszczam zmyślonych przez oszusta lekarzy.
    I znowu! Szalbierz staje na głowie, aby się podszyć pod autorytet tej oficjalnej medycyny, którą bojowo zwalcza.

    Wybacz, ale angażowanie się w obronę tak potwornej ciemnoty, dyskwalifikuje Ciebie jako partnera do poważnych dyskusji.
  • @Traube
    Jesteś sędzią piłkarskim, że mnie dyskwalifikujesz? Pokaż legitymację! To po pierwsze.
    A po drugie: strona http://www.piokal.pl/ już od dawna nie jest witryną Piotrowicza. Ktoś inny sprytnie podszył się pod tę nazwę. Nie ze mną te numery, Bruner! To przecież jeden ze standardowych przekrętów praktykowanych nagminnie w Internecie, gdy przeciwnik zaczyna być groźny i trzeba go jakoś udupić. Czy naprawdę jesteś aż takim naiwniakiem i dajesz się na to nabierać? To ja, gdybym był sędzią, powinienem Cię zdyskwalifikować za naiwność. :) :)

    Niestety wtedy, kilka lat temu, gdy uważnie przyglądałem się postaci Piotrowicza, jednego z na kandydatów na prezydenta RP, skopiowałem sobie tylko parę rzeczy. Szkoda, bo to wszystko już pokasowano, a teraz bym przywalił tymi tekstami z grubej rury. One naprawdę pobudzały do myślenia. Zostały mi tylko 3 teksty na podorędziu:

    http://www.zdrowiesos.pl/gazeta/index.php?nr=9&art=4
    Tytuły podrozdziałów:
    Niedomykalność zastawek serca
    Bezoperacyjna regeneracja zastawek
    Blizny pozawałowe są to bomby z opóźnionym zapłonem!
    Wzmocnij swe serce zanim dojdzie do zawału.

    http://www.zdrowiesos.pl/gazeta/index.php?nr=3&art=1
    M.M: Cały świat zachwyca się techniką wszczepiania bajpasów, codziennie na świecie wykonuje się setki tysięcy takich operacji. Znana jest metoda ich wszczepiania poprzez wprowadzenie do klatki piersiowej małego robota, który sterowany głosem chirurga porusza się i wszczepia do serca pobrane wcześniej z nóg żyły. Szpitale kardiochirurgiczne prześcigają się w ilości wykonywanych operacji wszczepiania bajpasów. Tymczasem Pan kwestionuje takie postępowanie. Dlaczego?
    K.P: Ludzie nie mają świadomości, że zabieg taki stanowi ogromne obciążenie dla organizmu, jest ryzykowny i trwale okalecza chorego, choć na pewien czas przedłuża mu życie. Wycięte z nóg żyły nie są tam elementem zbędnym, ponieważ odprowadzają toksyny. Ich pobranie powoduje trwałe zaburzenia krążenia, a nieodprowadzone toksyny gromadzą się i powodują obrzęki. Tylko sporadycznie zdarza się, aby organizm chorego mógł przetrzymać następną taką operację. Często nogę trzeba amputować. Ponadto, po kilku latach, a nierzadko bywa, że po kilku miesiącach, bajpasy te ponownie zarastają. Skutkiem tego z powodu postępującej niewydolności tlenowej chory umiera na zawał serca. Zatem zabieg taki w żadnym stopniu nie likwiduje przyczyny choroby. To niebezpieczeństwo nie jest w pełni pacjentom uświadamiane. Obrazuje to prosty przykład: zanieczyszczona kamieniem woda przepływając przez rurę, powoduje jego osadzanie, aż do całkowitego zatkania rury. Wymiana zatkanego odcinka w żadnym stopniu nie spowoduje oczyszczenia wody ani też nie udrożni innych częściowo zatkanych już miejsc. Taki zabieg pomoże tylko na krótki czas, a rura dalej będzie się zatykała. Podobnie, wymiana niedrożnych naczyń wieńcowych serca, czy naczyń nóg, tylko na pewien czas likwiduje skutek, a nie przyczynę miażdżycy. Zabieg operacyjny wszczepienia bajpasów jest ostatnim etapem nieskutecznego leczenia miażdżycy i choroby niedokrwiennej serca.
    M.M: Czy mam rozumieć, że odkrył Pan panaceum, które pozwala na przywrócenie krążenia bez konieczności ingerencji chirurgicznej?
    K.P: Nie odkryłem panaceum, lecz opracowałem biofizyczną metodę, która pozwala na efektywne uruchomienie istniejących w naszym organizmie mechanizmów samoregulacji, których ani lekarz, ani chory nie są w stanie samodzielnie uruchomić.

    I tak dalej - nie chcę tutaj robić dłuższej wrzuty, czyli reszty wywiadu.

    http://www.zdrowiesos.pl/gazeta/index.php?nr=11&art=14
    Protest kuracjuszy gliwickiego Instytutu wobec konfabulacji w programie "Uwaga".

    A ponieważ temat tej pogawędki, nie wiem dlaczego, podryfował mocno w stronę Piotrowicza, który główną uwagę od lat poświęcał chorobom serca, stanom zawałowym itp., więc w tym miejscu będę na tyle bezczelny, że podam pewien link do wywiadu, w którym Rolf-Jürgen Petry, niemiecki autor książek o strofantynie, prostym tekstem informuje, jakie są najbardziej prawdopodobne, podstawowe przyczyny zawałów serca. Wg niego i dostępnej literatury medyczno-naukowej nie są to w żadnym wypadku zatory. Tzw. zatory i zwężenia żył, które rzekomo są główną przyczyną zawałów to jest wielkie KŁAMSTWO MEDYCYNY ortodoksyjnej, podtrzymywane do tej pory z uporem godnym lepszej sprawy. Badania kliniczne, prace naukowe i publikacje specjalistyczne, których jest od pyty w tym temacie, i na które on się powołuje, przeczą temu jednoznacznie. Niestety nie kupiłem jego książki, ponieważ wiedza o STROFANTYNIE i tak na niewiele by mi się zdała, gdyż konowały w białych fartuchach trzymają ten GENIALNY LEK pod ścisłym nadzorem w aptekach w szafkach typu A jako niebezpieczną truciznę, a nie jako lek naturalnego pochodzenia, bez jakichkolwiek skutków ubocznych, który notabene przez prawie 100 lat podawano pacjentom w Europie, bardzo skutecznie walcząc z chorobami serca. I to jest właśnie skala matrixu medycznego, w którym żyjemy:
    http://www.alpenparlament.tv/playlist/177-herzmittel-strophanthin-die-unterdrueckte-alternative
  • @Aldebaraniusz
    Nie wiesz może dlaczego somalijscy Masajowie samrowali swoje strzały oubainą (strofantyną)?

    Podobno hipopotama można było taką jedną strzałą zabić, ale to chyba niemożliwe skoro to taka nieszkodliwa dla zdrowia substancja.
  • @Aldebaraniusz
    1. "Kieruję ten list do Pana, jak również publikuję go na stronie internetowej www.piokal.pl"

    Wiem, że cytujesz list Piotrowicza, ale stąd wziąłem ten adres, o którym piszesz:

    "A po drugie: strona http://www.piokal.pl/ już od dawna nie jest witryną Piotrowicza. Ktoś inny sprytnie podszył się pod tę nazwę. Nie ze mną te numery, Bruner!"

    Nie sądzisz, że się ośmieszasz?
  • @elig
    Sorry, że nie odpowiedziałem wcześniej.

    Prowadzę dyskusję z kolegą Aldebaraniuszem, ponieważ wydaje mi się on wyjątkowo zabawny.

    Rzadko spotyka się kogoś tak szczerze zaangażowanego w szerzenie wszelkiej możliwej ciemnoty.

    Mam nadzieję, że to - przyznajmy - zaśmiecanie Twojego bloga, nie przekracza granic Twojej tolerancji.

    Pozdrawiam,
  • @Aldebaraniusz
    Pogrzebałem w forach dyskusyjnych na temat Piotrowicza
    Zasada taka jaką obserwowałem z wynalazkiem inż Joksa. Dyskutanci dzielą się na tych co wiedzą z góry, że nie działa i na tych którzy uzywają i są zadowoleni, przytaczają dane o kosztach ogrzewania. Druga strona odpowada - niemożliwe, prawa fizyki temu zaprzeczają. A np na moje prośby o kontakt bezpośrednio z producentem otrzymywałem odp nie będę z siebie robił idioty.

    A co do strony zdrowiesos niestety nic tam juz nie ma
  • @wronski111
    Nie przeszkadza ci, że to hochsztapler?

    Posiadając wykształcenie zawodowe używa tytułu "profesor doktor", który sobie kupił gdzieś na Białorusi.

    Toż on kłamie już w tym punkcie!
  • @Traube
    Przypuszczam, że ten Gabiś od Raportu reprezentuje podobny kaliber
    ------------------------------------------------
    To są Pana słowa napisane bez zapoznania się z Raportem ani z innymi jego pracami.
    A skąd Pan wie, że to nie dezinformacja z tym tytułem maukowym i wszędzie podkreślanym brązownikiem.
    To jest klasyczne dorabianie tzw gęby jak w przypadku Macierewicza. Jeśli Pan chce to może jeszcze uzupełnić wiedzę z urbanowskiej gadzinówki - znalazłem przez google.
  • @Traube
    Albo mnie nie zrozumiałeś, albo mnie nie chcesz zrozumieć. Innej opcji nie widzę.

    Oczywiście, że strofantyna była i jest robiona z trucizny pochodzenia naturalnego, stosowanej swego czasu przez tubylców w Afryce do robienia strzał. Popytaj aptekarzy, którzy tę truciznę doprawiali zacierką z cukru - w odpowiednio niskim stężeniu trucizna ta przestaje być trucizną, a staje się błogosławieństwem dla sercowców. Był nawet przypadek, że ktoś próbujący popełnić samobójstwo połknął około 300 tabletek strofantyny i jeszcze go w szpitalu odratowano.
    Możesz nie wierzyć, że strona „piokal” Piotrowicza jeszcze parę lat temu istniała, ja nie muszę w to wierzyć, ponieważ tam swego czasu osobiście zaglądałem. Znam sporo stron np. nietuzinkowych wynalazców, stron o przedziwnych nazwach, nie do naśladowania, które po pewnym czasie zmieniły właściciela, ale nie zmieniły nazwy, po to by już nikt nie mógł dotrzeć do zgromadzonych tam wcześniej informacji. Sztandarowym przykładem takiego triku dezinformacyjnego jest np. strona www.spieprzajdziadu, z różnymi końcówkami: pl i com, jeśli dobrze pamiętam.

    Ale co się będę tłumaczył, że nie jestem garbaty. Ty po prostu wiesz swoje. Wg Ciebie ja jestem siewcą ciemnoty, zaśmiecam czyjś blog (dlaczego Elig go jeszcze nie skasowałaś?), ale Ty oczywiście masz rację, mimo, że nie zadałeś sobie trudu by zajrzeć do wskazanych przeze mnie źródeł (http://www.alpenparlament.tv/playlist/177-herzmittel-strophanthin-die-unterdrueckte-alternative), gdzie Rolf-Jürgen Petry (minuta 16:29 nagrania) wyraźnie mówi, że w 1859 roku jeden z podróżników który zbierał proszek trucizny ze strzał tubylców przypadkowo dotknął do niego szczoteczką do zębów i gdy czyścił nią zęby, nagle stwierdził, że czuje się bardzo bardzo dobrze (a był mocno chory na serce) i że potem w roku 1905 to jego przypadkowe odkrycie dotarło do Europy i tam zaczęto stosować strofantynę powszechnie w praktyce lekarskiej, wykładano o niej na uczelniach medycznych itp.

    Jaki stąd wniosek? Mnie nazwałeś siewcą ciemnoty, a okazuje się, że sam jesteś ignorantem i to bardzo leniwym, który nie ma chęci doczytania tego, czego się do tej pory nie douczył.

    Nie chcesz zajrzeć do Gabisia i z góry go przekreślasz, nie znając nawet jego życiorysu solidarnościowego i jego odważnych artykułów np. o medycynie czy o II wojnie światowej. Utwierdziłeś mnie w przekonaniu (z przykrością to czynię: inwektywa za inwektywę), że jesteś leniwym ignorantem.
  • @wronski111 & Aldebaraniusz
    Nic mi nie mówi nazwisko pana Gabisia.
    Jeśli on się zajmuje czymś jeszcze poza pisaniem raportów o AIDS i, jak rozumiem, jest to przyzwoity człowiek, to byłoby mi przykro, że go źle oceniłem.


    No, ale to chyba trochę przez was ulokowałem go w tym samym szeregu, co pana Piotrowicza, tak gorliwie przez was reklamowanego.

    Koledze wronski111 pragnę wyjaśnić, że nigdy nie miałem poglądów choćby zbliżonych do reprezentowanych przez redakcje Polityki, Wyborczej, Nie itp.
    W znajomości zawartości tych czasopism bije mnie kolega wronski111 na głowę, odsyłając co i rusz do ich lektury.

    Adlebaraniuszowi natomiast przyznaję, że nie chcę go zrozumieć.
    Jeśli ktoś napisze dwutomowe dzieło, w którym przeprowadzi dowód, że Księżyc jest zbudowany z zielonego sera, to też nie będę uważał gruntownej lektury tej pracy za warunek sine qua non przed wydaniem o nim krytycznej opinii.
  • @Traube
    Koledze wronski111 pragnę wyjaśnić, że nigdy nie miałem poglądów choćby zbliżonych do reprezentowanych przez redakcje Polityki, Wyborczej, Nie
    ---------------------------------------------
    Nie rozmawiamy tu o poglądach politycznych.
    Niezbędnik przywołałem jako pewien symbol poglądów natury ogólnej które Pan zaprezentował. Nigdy mi do głowy nie przyjdzie aby szufladkować kogoś politycznia przez to, że trzyma w ręku np Politykę czy Nasz Dziennik
  • @Traube
    Nie przekracza. Mnie też to bawi, ale nie chce mi się pisać :)))

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930