Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
118 postów 508 komentarzy

uwagi emerytki

elig - jestem na emeryturze i lubię to

Trzy miesiące Fukushimy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

To przedruk z portalu Niezalezna.pl mojej notki, omawiającej sytuację w Fukushimie po trzech miesiącach od katastrofy.

 Wczoraj minęło dokładnie trzy miesiące od tragicznego trzęsienia  Ziemi oraz tsunami w Japonii, które miedzy innymi spowodowały katastrofę elektrowni atomowej Daii-chi w Fukushimie.  W dniu 16.05 napisałam notkę "Fukushima - zmowa milczenia"  /TUTAJ/, w której opisałam jak właściciel elektrowni, firma TEPCO i rząd Japonii starają się ukrywać prawdę o prawdziwych rozmiarach nieszczęścia.  Dziś jednak niektóre sprawy wyszły już na jaw i zostały oficjalnie potwierdzone.
  Okazało się, że już po kilku godzinach doszło do całkowitego stopienia rdzenia w reaktorze nr 1, po kilkunastu to samo stało się w reaktorze nr 2, a po kilkudziesięciu w reaktorze nr 3.  We wszystkich trzech doszło do wybuchów, prawdopodobnie wodoru, które zrujnowały budynki, a w reaktorze nr 3 eksplodował też basen z wypalonymi rdzeniami /z paliwa MOX/.  Fragmenty ich zostały rozrzucone po okolicy, w promieniu od jednego do trzech km.  Wszystko to miało miejsce w ciągu pierwszych czterech dni po awarii.  We wszystkich trzech reaktorach stopione paliwo przepaliło stalową obudowę zbiorników ciśnieniowych, w których znajdowały się rdzenie i spłynęło do zewnętrznej betonowej obudowy w miejsce zwane drywell.  Pracownicy elektrowni próbują je jakoś chłodzić zalewając całość setkami ton wody  morskiej lub słodkiej.
  Problemy sprawia też reaktor nr 4.  Nie było w nim wprawdzie paliwa jądrowego, ale na górze znajdował się basen z wypalonym paliwem, które musi być ciągle chłodzone.  Po awarii pręty paliwowe przegrzały się , zapaliły i uległy uszkodzeniu.  Według opisu znalezionego przeze mnie w sieci obecnie chłodzone są one w ten sposób, że zalewa się je wodą , czeka, aż ta się wygotuje, po czym dolewa następną porcję.  Powoduje to oczywiście wydostawanie się wielkich ilości radioaktywnej pary do atmosfery.  Na domiar złego budynek reaktora nr 4 grozi zawaleniem.
  Całe to lanie wody spowodowało, że na terenie elektrowni znajduje się obecnie sto tysięcy ton bardzo skażonej radioaktywnie wody z którą nie wiadomo co zrobić.  W dodatku ponad 10000 ton zrzucono do oceanu, a bliżej nieokreślona ilość przedostała się sama do morza lub wód gruntowych.  Ostatnio podano, że tylko przez pierwszy tydzień po katastrofie do atmosfery wydostało się  770 tys. terabekereli radioaktywności /zamiast, jak mówiono przedtem 370 tys./.  W kwietniu twierdzono, że dziennie wydostaje się do atmosfery 154 Tbq, ale wydaje się, że te dane też są zaniżone.
  Najgorsze jest to, że ani TEPCO, ani rząd Japonii nie ma pojęcia, co z tym wszystkim zrobić.  Poziom skażeń coraz bardziej rośnie, a wyniki niezależnych pomiarów jeżą włosy na głowie  Wczoraj przedstawiciel rzadu Japonii starał sie przekonywać, że dawka 20 milisievertów na rok dla zwykłych mieszkańców, to wcale nie jest dużo, a i 100 milisievertów/rok jeszcze ujdzie /20 milisievertów/rok to najwyższa dopuszczalna dawka dla pracowników niemieckich elektrowni jadrowych/.  TEPCO twierdzi obecnie, że ustabilizuje reaktory gdzieś miedzy październikiem, a styczniem.  Na razie jednak nie kontroluje ono właściwie niczego.  Wygląda nawet na to, że sytuacja stale się pogarsza.  W połowie maja maksymalny poziom promieniowania w budynku reaktora nr 1 siegał 2000 milisievertów/godz, a w czerwcu już 4000 milisievertów/godz.  Poziom promieniowania w drywell w maju był 192000 milisievertów, a w czerwcu już 250000 milisievertów.  Świadczy to o tym, że niekontrolowane reakcje jądrowe w stopionym rdzeniu są coraz bardziej intensywne.
  Japończycy zaczynają już mieć tego dosyć.  Wczoraj w Tokio odbyła się całkiem okazała manifestacja przeciwko energii nuklearnej oraz przeciw bierności rządu Japonii wobec katastrofy.  My w Polsce, oddalonej o kilkanaście tysięcy kilometrów czujemy się dość bezpiecznie.  Trzeba jednak zauważyć, że od marca poziom promieniowania w naszym kraju wzrósł o ok. 50%.  To wciąż nie jest bardzo wiele, ale należy sobie zdawać sprawę z tego, że w tej elektrowni w Fukushimie znajduje sie ponad 1700 ton wysoce radioaktywnych substancji /siedem razy tyle, co w Czarnobylu/ i wciąż nie wiadomo, jaka część z nich rozprzestrzeni się po całej kuli ziemskiej. 

 

KOMENTARZE

  • to
    było jasne od początku nawet dla laika tylko nasi eksperci z bożej łaski jak np.prof.turski potrafili kit wciskać że nic się nie stało że to taka sobie drobna awaryjka i wszystko jest ok;))
  • @armitage44
    To prawda, ale TEPCO się po prawie trzech miesiącach przyznało, jest oficjalne potwierdzenie, i żaden Turski już wciskać kitu nie może.
  • @Czarny Borys
    Każdą moją notkę można przeczytać w całości, wystarczy kliknąć TUTAJ na końcu wpisu.
  • @Czarny Borys
    Jeśli jest to skrót lub link, to TUTAJ zawsze jest i trzeba tam kliknąć. Jeżeli go nie ma, to znaczy, ze notka jest w całości. W leadzie jest wtedy napisane "przedruk" /a nie "skrót", czy "link"/.
  • @cyborg59 i elig
    W dodatku, co za debil buduje EJ (już mniejsz ao to, że ponoć na uskokach) z wałem na tsunami tylko 4 metrowe (chyba na tyle zprojektowali tą EJ, o ile dobrze pamiętam). To oni głupi, czy z choinki się urwali? Większych tsunami tam nie bywało w tym kraju pięknym?!

    A co do sytuacji radiacyjnej - to może się okazać, że akcja "pokój dla Japończyka" (czyli detoks dzieci z rodzin najuboższych lub chrześcijańskich) będzie niezbędna. - Przy TYM poziomie skażenia...
  • @cyborg59
    Czy istnieje jakiś link do tego podsumowania? Wydaje się, że Japończycy dopiero teraz zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, co się dzieje.
  • @bez kropki
    Tak źle to może nie będzie, ale rząd japoński MUSI wreszcie wziąć się do roboty, posłać to TEPCO do diabła, ogłosić coś w rodzaju powszechnej mobilizacji i wezwać jak najszerszą pomoc międzynarodową.
  • Ślad Fukushimy
    Promieniowanie na stacji Fukushima -1 dzisiaj, 2 śierpnia, wynośi około, a prędzej więcej niż 10 sievertów. Taka dawka zabije w najbliżczym czaśie napewno o wiele mniej ludzi, niż bomba w Hirośimie, czy wybuch w Czornobylu, inna technologia "wydarzenia", jak nazywają sytuacje awaryjne fizycy jądrowe. "Nie martwmy się o to" - nawołują...
    Mnie interesuje temat Czornobyla, bo sam tam byłem w lipcu i sierpniu 1986 roku, a niedawno, w lipcu 2011, rozmowiałem z fizykiem jądrowym, który 6 lat pracował w Czornobylu przy likwidacji skutków eksplozji. Kiedy kilka lat po zakończeniu pracy w 'zonie' jemu było wydalono tarczycę, bo miał raka, on radykalnie zmienił zdanie na temat bezpieczności elektrowni atomowyh.
    Ależ w Czornobylu pierdyknął jeden reaktor (190 ton paliwa). W Fukushimie ich obok siebie całych sześć (tyśące ton). Na trzech rdzenie paliwowe już są roztopione, na czwartym topią się rdzenie w zbiorniku paliwa wypracowanego. Do wszystkich szesciu niema jak się dostac, bo wysoki poźiom promieniowania. Wybuchu pewnie nie będzie i wszystko spokojnie się ochłodzi, ale wyjąć paliwo będzie można tylko po kilku dziesięciu latach. Na Thri Mile Island w USA to trwało ponad dziesięć lat przy jednym reaktorze i przy o wiele mniejszym poźiomie awarii (5 stopień INES). To całe radioaktywne gówienko bez dwóch zdań pójdzie do oceanu. A już dalej do naszych domów. To tylko kwestja czasu.
    Przykro, że większość ludzi na świecie to nie obchodzi...do pory...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031